• Wpisów:585
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis:11 dni temu
  • Licznik odwiedzin:423 439 / 3314 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie wiem czy jeszcze ktokolwiek tu zagląda, np by skorzystać z jakiegoś przepisu.
Przepisy stopniowo przenoszę w inne moje miejsce :
http://kuchcikowo.bafka.ovh/ Tam łatwiej znaleźć to, co się konkretnie szuka, a poza tym jakos tak bardziej mi się spodobało.

Inny mój blog z moim malowaniem, recenzjami przeczytanych książek, o zwierzątkach mocy i różnymi takimi jest tu:
http://bafka.ovh/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

smakoszka
 
czarny-motyl
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Matka natura na kazda chorobe ma dla nas tez na nia lekarstwo. Dlatego nie trzeba wcale po kazdy lek biegac do apteki. Bowiem wiele specyfikow sami mozecie sobie przygotowac w domu, a czesto sa one o wiele bardziej skuteczne niz te z apteki kupowane bez recepty. Podobnie jest wlasnie z tymi syropami na kaszel, bol gardla i przeziebienia. Nie tylko sa odzywcze i pomagaja, ale co wiecej naprawde smakuja. A wiec nie pogardza nimi dzieci. Mozna je podawac na lyzeczce jako syrop lub np jako dodatek do goracej herbaty. W naszym domu w taki okres jak teraz, kiedy na dworze co chwila pada deszcz, ludzie w autobusach kichaja, smarkaja i kaszla, kiedy zaczyna sie fala przeziebien, przygotowuje dwa sloiki syropu i popijamy go codziennie wlasnie dolewajac sobie do herbatki. I wam polecam.

Syrop ten przygotowany jest na bazie naturalnego miodu. W polaczeniu z owocami cutrusowymi bogatymi w witamine C, ziolami lub przyprawami otrzymujemy pyszne lekarstwo.
Wazne jest by do przygotowania uzyc miodu naturalnego, najlepiej z najblizszej pasieki. Taki miod bowiem uodparnia na pylki rodzimych roslin oraz zmniejsza ryzyko alergii. Nie powinno sie jednak podawac miodu malenkim dzieciom ponizej 1 roku zycia.


SKŁADNIKI (na sloik 500 ml):

* 2 cytryny
* jakis 2- 3 cm kawalek swiezego imbiru
* 300 ml naturalnego miodu

lub

* 1 pomarancza
* kilka gozdzikow
* 300 ml naturalnego miodu

Owoce dobrze wyszorowac szczoteczka i razem ze skorka pokroic na plasterki lub polplasterki. Imbir obrac i tez pokroic na plasterki. Wszystko przelozyc do sloika i zalac miodem. Odstawic na kilka godzin. W tym czasie do miodu przejda soki z owocow i substancje aktywne z pozostalych skladnikow. Potem syrop przechowywac w lodowce. Jest przydatny do spozycia okolo 2 miesiecy.

W zasadzie mozna samemu mozna sobie przygotowac ulubiona wersje takiego syropu. Wazne by miod byl naturalny. Dodajemy co mamy i lubimy:
- cytrusy (cytryny, limonki, pomarancze, grejpfrut), - - - przyprawy (imbir, gozdziki, kardamon, cynamon)
- ziola (mieta, rozmaryn, tymianek, szalwia)

Jesli dodamy ziola, to nalezy dodawac je w calosci, nie poszatkowane i po okolo 24 godzinach wyciagnac z syropu.

Przy kaszlu i przeziebieniach zazywac lyzeczke lub dwie, 3 - 4 razy dziennie lub dodawac po duzej lyzce do herbaty. Mozna stosowac tez po prostu profilaktycznie w okresie zachorowan.




zrodlo tez tu: http://sekrety-zdrowia.org/domowe-syropy-na-kaszel-i-infekcje/
  • awatar Bafka: @czarny motyl: Tylko ziola. Ja tych cytryn nie wyrzucam, tylko dorzucamy sobie tez do herbaty.
  • awatar czarny motyl: Basiu, powiedz mi jeszcze, cytryn nie wyjmować? tylko zioła?
  • awatar czarny motyl: http://www.herbiness.com/ polecam do lektury tego bloga, kobieta która go prowadzi czerpie z natury garściami :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

smakoszka
 
malazdzira
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Ciasto wygląda jak sernik. Smakuje jak sernik. I to w dodatku sernik niezwykle delikatny, o puszystej konsystencji. Prawdziwe delicje. Jednak nie ma w nim ani grama sera. Bo tak naprawdę robi się go na bazie jogurtu greckiego. Powinno się zatem chyba nazywać jogurtowiec, ale jako że smakiem przypomina właśnie sernik a nie typowe jogurtowce, więc nazywamy je sernikiem bez sera.

Przepis dostałam od mojej koleżanki Alicji. Polecam wam go serdecznie, bowiem ciacho jest naprawdę proste w przygotowaniu i po prostu zawsze się udaje.
No i przede wszystkim jest przepyszne, zwłaszcza jeśli przygotujemy go dzień prędzej i przez noc schłodzimy w lodówce.


SKŁADNIKI:
(na tortownicę o średnicy 26 cm, lub formę kwadratową 25 x 25 cm)

* 5 - 6 jajek (w zależności od ich wielkości)
* 1 budyń waniliowy lub 1 opakowanie wspomagacza do serników (Käsekuchen Hilfe)
* 160 g ( 8 łyżek) cukru
* 1 kg greckiego lub tureckiego jogurtu
* pół szklanki oleju
* szczypta soli
* biszkopty do wyłożenia blaszki

Piekarnik nagrzać do 150°C.

Blaszkę wyłożyć biszkoptami.
Rozbić jajka oddzielając żółtka od białek.
W dużej misce utrzeć żółtka z cukrem na puszystą masę. Następnie wmiksować olej, proszek budyniowy lub Käsekuchen Hilfe oraz jogurt.
Osobno ubić na sztywną pianę białka z dodatkiem szczypty soli.
Pianę z białek deliatnie wmieszać do masy jogurtowej.

Tak powstałą masę wyłożyć deliatnie do tortownicy z biszkoptami.

Ciasto włożyć do nagrzanego piekarnika i piec jakieś 80 minut.
Po pierwszych 15 - 20 minutach najlepiej przykryć ciasto arkuszem papieru do pieczenia aby nam się za bardzo nie spiekło od góry.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Przepis znalazłam w jakieś niemieckiej gazecie, którą przyniósł do domu Kapsel. Jest nieco inny niż te, z których do tej pory korzystałam, z dodatkiem wody mineralnej i mleka. No, musiałam go wypróbować. Gofry zaraz po upieczeniu są jeszcze miękkie, a chwilę potem robią się chrupiące. I są po prostu pyszne.


SKŁADNIKI (na ok. 12 okrągłych lub 20 prostokątnych gofrów):

* 6 jajek
* 250 g masła
* 150 g cukru
* 4 łyżki cukru waniliowego
* szczypta soli
* 500 g mąki
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* 500 ml mleka
* 250 ml wody mineralnej

dodatkowo:
* cukier puder do posypania

Rozbić jajka odzielając żółtka od białek. Do białek dodać szczyptę soli i ubić je mikserem na sztywną pianę. W innej, dużej misce zmiksować na puszystą masę masło z cukrem, cukrem waniliowym i żółtkami. Stopniowo wmiksować wymieszaną z proszkiem do pieczenia mąkę oraz mleko. Następnie wodę mineralną. A wreszcie na koniec wmieszać delikatnie ubitą wcześniej pianę z białek.

Na rozgrzaną gofrownicę nakładać po 2 - 3 łyżki ciasta i upiec gofry.
Najlepiej smakują oprószone cukrem pudrem lub z dodatkiem owoców.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Pomysł na tę sałatkę podsunęła mi Dorota. Sałatka jest wam pewnie znana. Ja robiłam ją pierwszy raz. Według przepisu powinny być chyba płaty śledziowe słone, a nie marynowane w occie, ale u mnie w domu nikt nie znosi solonych śledzi (nawet jeśli się najpierw je odpowiednio wymoczy, by takie słone nie były), zatem użyłam tych marynowanych w occie.
Sałatka jest wyjątkowo niefotegeniczna, taka z serii "lepiej smakuje niż wygląda". Smakuje za to naprawdę dobrze.


SKŁADNIKI (na ok. 13 - 15 sztuk):

* dwa słoiki płatów śledziowych (po odcedzeniu miałam tych płatów 400g)
* 2 duże pory (jasna część)
* 2 - 3 jabłka
* 2 łyżki majonezu
* sól, pieprz


Jeśli użyjecie śledzi solonych, należy je najpierw wymoczyć w wodzie, żeby nie były takie słone. Jeśli tak jak ja użycie marynowanych w occie, to tę czynność można sobie darować.

Por pokroić w drobno, wrzucic do miski, posolić i nieco ugnieść pięścią lub też odstawić go na jakieś pół godziny i dopiero potem dokończyc robienie sałatki. Jabłka obrać i pokroić w kostkę lub zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Dorzucić do pora.
Śledzie pokroic na małe kawałki i również wrzucic do miski.
Wszystko posolić i popieprzyć, dodać majonez i dobrze wymieszać. Gotowe.

Do sałatki można dodać też jajka, wtedy sałatka jest nawet trochę lepsza w smaku.
 

pufyclube
 
smakoszka
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

violet-lila
 
smakoszka
 
Basiu, wszystkiego naj, naj życzę
 

nortus
 
smakoszka
 
Basiu, jak co roku o tej porze masz swoje święto,
piękne święto bo nie liczy dat

Życzę Ci tylko spełnienia marzeń, byś to co sobie wyśniłaś i wymarzyłaś spokojnie się spełniało, dzień po dniu, dzień po dniu, dzień po dniu.
  • awatar Bafka: Nortusku, słonko dziekuję bardzo za pamięć i życzenia. :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

czarny-motyl
 
smakoszka
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wysłałam wczoraj chłopców na zakupy i chociaż nie mieli tego na liście, to kupili seler naciowy. Po co? Nie wiem. Szczerze mówiąc nie kupuję go zbyt często, bowiem nie za bardzo przepadam za tym selerowym smakiem. Ale skoro już nagle się znalazł w naszym domu, to szkoda by było aby miał się zmarnować. Przejrzałam więc co mamy w domu i na szybko zrobiłam sałatkę. I się okazało, że niezbyt lubiany przez nas seler w tej sałatce został przyjęty wręcz z pochwałami.
Sałatka wyszła bowiem przepyszna, soczysta, pełna witamin. Ot, samo zdrowie. Polecam.


SKŁADNIKI:

* 5 - 6 łodyg świezego selera naciowego
* 1 fenkuł
* 2 jabłka
* 1 granat
* sól, pieprz

na dressing:
* 3 - 4 łyzki oliwy lub dobrego oleju
* sok wyciśnięty z 1 cytryny
* dowolna ziołowa przyprawa do sałatek typu knorr lub własnej roboty (ja dodaję 2 łyżeczki
* 1 łyżeczka miodu

Fenkuł umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem, przekroić na pół, wyciąć ze środka twardy głąb, a resztę pokroić w cieniutkie paseczki/półtalarki, tak jak się kroi cebule.
Łodygi selelra umyć i pokroić w cienkie plasterki. Jabłka obrać, przekroć na ćwiartki, a następnie również pokroić w plasterki.
Z granatu wydobyc słodkie cząstki, odrywając je od błonek.
Wszystkie składniki wrzucić do miski, posolic i popieprzyć.

Przygotować dressing.
Wycisnąć sok z cytryny, dolać do niego z 3 - 4 łyżki oliwy. Następnie dodać miód i wsypać przyprawę do sałatek, posolić i popieprzyć.
Wszystkie składniki dressingu dokładnie ze sobą wymieszać. Powienien on być kwaskowaty, więc jeśli będzie słabo kwaskowaty, to można dodać nieco więcej soku z cytryny. Dressingiem polać sałatkę i wszystko dobrze wymieszać.
Gotowe.
  • awatar Bafka: @niemała Mi.: Daj więc mniej miodu (pół łyżeczki) lub zamiast miodu mozna dac niecałą łyzeczkę konfitury morelowej, brzoskwiniowej, agrestowej czy ananasowej.
  • awatar niemała Mi.: Próbowałam odtworzyć przepis na dressing, ale mimo dużej ilości soku z cytryny, bardzo dominuje smak miodu. Może chodzi o rodzaj miodu? Jakiego Ty używasz:)?
  • awatar Bafka: @czarny motyl: No powiem ci, ze w tej sałatce to nawet moim dzieciom smakowal. A normalnie nie cierppia seleru.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Ostatnio to nasza ulubiona sałatka na kolację. I o ile nie przepadam za rukolą jako taką, to w tej sałatce pasuje jak żadna inna sałata. Sama sałatka jest bajecznia prosta w przygotowaniu i co ważniejsze po prostu smaczna. Ot, w sam raz na zdrową przekąskę czy lekką kolację właśnie.


SKŁADNIKI (na 2 talerze):

* spora garść świeżej rukoli
* 4 pomidory
* 4 - 5 ładnych świeżych pieczarek

na dressing:
* 3 - 4 łyzki oliwy lub dobrego oleju
* sok wyciśnięty z 1 cytryny
* dowolna ziołowa przyprawa do sałatek typu knorr lub własnej roboty (ja dodaję 2 łyżeczki
* 1 łyżeczka miodu
* sól, pieprz

Pieczarki pokroić w plasterki i rozłożyć na talerze. Rukolę umyć, nieco osuszyć np papierowym ręcznikiem i rozłożyc na pieczarkach. Wreszcie pokroić pomidory i ułozyc je na rukoli.

Przygotować dressing.
Wycisnąć sok z cytryny, dolać do niego z 3 - 4 łyżki oliwy. Następnie dodać miód i wsypać przyprawę do sałatek, posolić i popieprzyć.
Wszystkie składniki dressingu dokładnie ze sobą wymieszać. Powienien on być kwaskowaty, więc jeśli będzie słabo kwaskowaty, to można dodać nieco więcej soku z cytryny. Dressingiem polać sałatkę i od razu podawać.
 

 
Takie śniadania po prostu uwielbiam. Namoczone dzień wcześniej płatki z dużą ilościa świeżycyh owoców i jakiś orzeszków do przegryzienia. Pyszne, zdrowe, syscące. Jako że w sklepach akurat jest sezon na kaki, to ostatnio serwuję sobie musli właśnie z nimi. Po prostu pycha.


SKŁADNIKI (na 1 porcję):

* 4 - 5 łyżek płatków lub otrębów owsianych lub orkiszowych
* 1 - 2 łyżki pestek dyniowych
* 1 - 2 łyżki pokruszonych orzechów włoskich
* nieco wody
* 1 łyżeczka miodu
* sok z 1 limetki
* 2 dojrzałe owoce kaki

Płatki wsypać wieczorem do miseczki, dodać orzechy, pestki dyniowe i zalać taką ilością wody, by były jedynie całe zamoczone. Miseczkę przykryć talerzykiem i odstawić najlepiej na całą noc.

Do namoczonych przez noc płatków dodać miód i lekko przemieszać. Kaki obrać ze skórki i wkroić do miseczki. Na koniec skropić musli sokiem z limonki i wszystko wymieszać. Smacznego.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

smakoszka
 
czarny-motyl
 
Kochana, O ile mnie pamięć nie myli to masz dziś urodzinki. Zatem życzę ci wszystkiego co dobre, miłe i piękne.
Ponieważ nie zawsze sprawy idą tak, jak byśmy chcieli, życzę ci otwratości na wszystko, ciałem i duszą, by wszelkie niespodzianki jaki przyniesie Ci życie okazały się dla Ciebie małymi promyczkami szczęścia. Życzę ci umiejętności rozpoznawania sprzyjających okoliczności, by szansom nie mogły przejść obok i zniknąć bez wykorzystania. Przede wszystkim jednak życzę Ci byś nie zatraciła w sobie zdolności cieszenia się z małych rzeczy, drobnych spraw, które nadają naszej codzienności cudownych barw.
Jednym słowem spełnienia, radości i Miłości.
  • awatar czarny motyl: @Yayko: @asia3544: @ZmalowanaMi94: @w oczekiwaniu: @sarfinger: ogromnie dziękuję za życzenia :*
  • awatar sarfinger: no, też mi się coś tak wydaje,że dzisiaj były,jak to mówi mój o swoich urodzinach 'narodziny piękna' ;) Wszystkiego najlepszego i niech Ci się szczęści, malutka ładnie rośnie,a w Waszym związku będzie jak najlepiej :)
  • awatar w oczekiwaniu: i ja się podpisuję pod życzeniami :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

smakoszka
 
vivianchristine
 

Słoneczko, myślę o Tobie.
Nie piszesz, ale wiem że czasem tu zaglądasz. Promyczki dla ciebie ślę.
 

 
Nie zawsze musi być mięso. Osobiście bardzo lubię takie jednogarnkowe dania warzywne. I wcale nie trzeba mieć wielu warzyw, czasem z najprostszych można wyczarować coś dobrego.


SKŁADNIKI (dla 4 osób):
* 1 mała dynia (ok. 900 - 1200 g dyni)
* 1 kubek dowolnej fasoli (ja miałam malutką czarną)
* 1 por
* 1 cebula
* 2 czubate łyżeczki ostrego curry
* 3 - 4 łyżki mleka kokosowego
* 1 - 2 łyżki koncentratu pomidorowego
* nieco oliwy
* łyżka masła
* sól, pieprz, chilli, suszony cząber

Fasolę namoczyć w wodzie na kilka godzin (jeśli jest większa, to nawet na całą noc). Następnie przepłukać ją i ugotować w świeżej osolonej wodzie, dodając łyżkę masła i około łyżeczki cząbru. Gotować tak długo aż fasola będzie miękka. Na koniec odcedzić na sitku.
Można też użyć fasoli z puszki.

Dynię obrać i pokroić w kostkę.
Cebulę i por pokroić w paseczki lub w kostkę. W dużym garnku lub w dużej głębokiej patelni podsmażyć na oliwie posiekaną cebulę z porem przez minutę. Dodać curry i jeszcze chwileczkę podsmażyć. Następnie dorzuć dynię. Wszystko dobrze wymieszać, dolać nieco wody, posolić, popieprzyć i dusić całość na średnim ogniu mieszając od czasu do czasu. Po jakiś 10 minutach dodać mleko kokosowe, nie dolewać już wody. Dusić wszystko do momentu aż dynia będzie miękka i zacznie się prawie rozpadać, a większa część wody odparuje. Dodać wcześniej ugiotowaną i odsączoną z wody fasolkę oraz koncentrat pomidorowy. Wszystko dobrze przemieszać i ewentualnie jeszcze doprawić.
Gotowe.

 

 
Zezon grzybowy się zaczął u nas na dobre. Jutro w planach grzybobranie. A tymczasem wygrzebałam ostatnie suszone prawdziwki z naszych zeszłorocznych zbiorów i zrobiłam risotto grzybowe.
Jak każde risotto moze i nie jest zbyt fotogeniczne, ale smakuje rewelacyjnie. Jak dla mnie bajka.


SKŁADNIKI (na 4 porcje):

* ok. 500 g świeżych lub 150 - 200 g suszonych grzybów (u mnie były to suszone prawdziwki)
* 2 cebule
* 1 - 2 ząbki czosnku
* 1 - 2 łyżki masła
* 1 szklanka białego wina
* 300 g ryżu arborio lub innego do risotto
* ok. 750 - 850 ml bulionu (może być z kostki)
* pół pęczka natki pietruszki lub lubczyku
* sól, pieprz, suszony zmielony rozmaryn
* ok. 80 g startego parmezanu

Jeśli mamy grzyby suszone namoczyć je w ciepłej wodzie i odstawić na godzinę. Jeśli mamy grzyby świeże to oczyścić i pokroic na mniejsze kawałki.
Cebulę pokroić w kostkę, czosnek posiekać lub przecisnąć przez praskę.

W głębokiej patelni rozgrzać masło i wrzucić na to cebulę z przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Leciutko zeszklić. Dodać pokrojoną grzyby. Jeśli mieliśmy grzyby suszone to należy je nieco odcisnąć z wody, w której były moczone. Wodę jednak zachować. Wsypać ze dwie szczypty zmielonego suszonego rozmarynu, posolić i popieprzyć. Smażyć wszystko przez parę minut.

Następnie wsypać ryż i znowu smażyć przez kilka minut, aż ryż nieco się jakby zeszkli. Wlać wino, znowu minutkę podusić. Potem stopniowo dolewać bulion i co jakiś czas mieszając gotować risotto tak długo, aż ryż będzie miękki.
Risotto należy pilnować i co chwilę mieszać, by nam się nic nie przypaliło. W miarę potrzeby dolewać przy tym bulion. Jeśli ryż będzie nadal nieco twardy, można dolać nieco wody, w której były moczone grzyby.
Na koniec doprawić pieprzem i solą.

Umyte zioła drobno posiekać i wmieszać tuż przed podaniem do potrawy. Podawać posypany startym parmezanem. Gotowe.

Zdjęcie zrobiłam nieco dupowate, tak wygląda to jak brązowy kleks - kupka na niewiadomo czym. Ale następnym razem może uda mi się kliknąć lepsze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
A skoro macie juz przepis na zielone curry http://smakoszka.pinger.pl/m/22319876, to mogę wam podac przepis na moje zielone rosotto. Przyznam od razu, iż moi chłopcy w przeciwieństwie do mnie i Kapsla nie przepadaja za zielonymi warzywami. Jeśli papryka, to koniecznie czerwona, bo zielona jest beee, cukinia eee, hyyyy... nie bardzo, kalafior może być, ale brokuły beee. Takie mniej więcej jest podejście Olivera i Daniela, jeśli się ich zapytać o zdanie. Ale przecież u mnie w domu gotuję ja. A ja jestem zdania, że wszystko można zaczarować tak, by beee już nie było.
I dokładnie to risotto jest tego dowodem. Bo chociaż na codzień moi chłopcy na każde zielone warzywo kręcą nosem, to jednak tego risotta nigdy nie odmówia. A i nieraz się zdarzy, że przyjdą po dokładkę.


SKŁADNIKI (na 4 porcje):

* kilka łyżek dobrego oleju
* 2 cebule
* 4 - 5 ząbków czosnku
* 2 mniejsze cukinie
* 2 zielone papryki
* 300 g ryżu arborio lub innego do risotto
* 1 spory pęczek świeżych ziół, co tam macie (u mnie jest po trochu lubczyku, tymianku, bazylii, pietruszki i mięty)
* sok z jednej cytryny
* ok. 1 litr bulionu (może być z kostki)
* 2 czubate łyżeczki przyprawy curry zielone http://smakoszka.pinger.pl/m/22319876
* sól, pieprz

Obraną cebulę, umyte papryki i cukinie pokroić w kostkę. W głębokiej patelni rozgrzać olej i wrzucić na to cebulę z przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Leciutko zeszklić. Dodać pokrojoną paprykę oraz cukinię. Wsypać przyprawę zielone curry, nieco posolić, popieprzyć. Smażyć wszystko przez parę minut.

Następnie wsypać ryż i znowu smażyć przez kilka minut, aż ryż nieco się jakby zeszkli. Potem stopniowo dolewać bulion i co jakis czas mieszając gotować risotto tak długo, aż ryż będzie miękki.
Risotto należy pilnować i co chwilę mieszać, by nam się nic nie przypaliło. W miarę potrzeby dolewać przy tym bulion.
Na koniec dodać sok cytrynowy, doprawić pieprzem i solą.
Umyte zioła drobno posiekać i wmieszać tuż przed podaniem do potrawy.

To risotto smakuje jeszcze lepiej gdy przed podaniem posypiemy je nieco startym parmezanem. Ale oczywiście i bez sera jest znakomite.
No bo jeśli udaje mi sie w nim przemycać zielone warzywa i moje chłopaki jeszcze domagają sie dokładki, to znaczy iż jest znakomite.

  • awatar My crazy twisted world <3: Super blog tylko zazdrościć<333 Mam prośbę ważną dla mnie czy mogłabyś wejść do mnie i zagłosować w wykreślance prosze , byłabym wdzięczna
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
No i skoro mam nowy, cudowny młynek, to mogłam sobie zrobić tę przyprawę. Używam jej od dawna do wszelkich dań na warzywach, do zup. W przeciwieństwie do sklepowych past curry, które bazują na chilli, ta mieszanka jest łagodna i aromatyczna. Po zmieleniu przypraw uzyskamy piękny, zielony proszek o przyjemnym zapachu, który dodany do lecza, risotto, do gotowanych czy duszonych warzyw pod postacią każdą, na pewno nada waszej potrawie szlachetniejszego smaku.
Bardzo wam tę mieszanke przyprawiową polecam, bo jest warta tego, by nie tylko w mojej kuchni tańczyła w garnku z warzywami.


SKŁADNIKI:

* 1 czubata łyżka kurkumy
* 1 czubata łyżeczka czosnku
* 1 czubata łyżeczka cebuli
* 1 czubata łyżeczka imbiru
* 2 łyżeczki ziaren zielonego pieprzu
* 2 łyżeczki nasion kolendry
* 2 łyżeczki suszonych liści selera
* 2 łyżeczki suszonego czosnku niedźwiedźiego
* 2 łyżeczki suszonego szczypiorku
* 2 łyżeczki suszonego koperku
* 2 czubate łyżeczki soli
* 1 - 2 liście laurowe
* kilka listków curry (można pominąć)

Wszystkie przyprawy umieścić w młynku do kawy i zmielić na drobno. Przechowywać w szczelnie zamkniętym słoiczku, bez dostępu światła (czyli np w szafce kuchennej).

  • awatar Crazy Girl: Przez samo czytanie składników już mi zapachniało tą przyprawą :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Najpierw chciałam zrobić tę samą drożdżówkę co ostatnio, ale potem rzucił mi się w oczy przepis z gazety i jakoś nie mogłam mu sie oprzeć. Tym bardziej, że miałam w zamrażarce masę wydrylowanych czereśni i wiśni. No i tadam, oto jest. I chociaż nie jest to typowe Schwarzwälder Kirchkuchen, to jednak jest też dobre. A nawet bardzo.



SKŁADNIKI (na blaszkę o wymiarach 40 x 30 cm):

na ciasto drożdżowe:
* 40 g świeżych drożdży
* 250 ml mleka
* 550 g mąki
* szczypta soli
* 1 czubata łyżka kakao
* 6 łyżek cukru
* 3 łyżki cukru waniliowego
* 80 g masła
* 1 jajko

na budyń:
* 500 ml mleka
* 1 torebka budyniu waniliowego
* 2 łyżki cukru

na posypkę:
* 100 g masła
* 150 g mąki
* 5 - 6 łyżek cukru
* 1 łyżka zimnej wody

ponadto:
* ok. 1 kg wydrylowanych wiśni lub czereśni

Do dużej miski przesiać mąkę. Dodać sól, kakao, cukier oraz cukier waniliowy i lekko przemieszać.
Na środku zrobić wgłębienie.

250 ml mleka wlać do jakiegoś garnuszka i lekko podgrzać, ale tak by było ciepłe, ale nie gorące. Drożdże pokruszyć do miseczki, wlać połowę ciepłego mleka i dobrze rozmieszać. Miksturę tę wlać we wgłębienie jakie zrobiliśmy w mące, leciutko przysypać od góry odrobiną mąki i odstawić na jakieś 10 - 15 minut.

Do garnuszka z resztą ciepłego mleka dodać 80 g masła i odstawić jeszcze, aż masło się całkowicie rozpuści.

Gdy zaczyn w mące wyrośnie, dodać jajko oraz resztę mleka z rozpuszczonym w nim masłem. Wszystko najpierw nieco wymieszać dużą łyżką, a potem dłońmi wyrobić mniej więcej na jednolite i gładkie ciasto.
Z ciasta uformować kulę i przełożyć do jakieś innej, czystej, dużej i wysmarowanej lekko olejem miski. Przykryć od góry czystym kuchennym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia.

W tym czasie ugotować budyń według przepisu na opakowaniu. Ze składników na posypkę zagnieść kruche ciasto i wstawić je do lodówki.

Blaszkę wyłożyć najlepiej paperem do pieczenia i rozłożyć na niej ciasto. Można to spokojnie zrobić bez wałka, samymi dłońmi. W cieście zrobić palcem wgłębienia, a następnie rozprowadzić na nim budyń (może byc jeszcze ciepły). Ciasto
ostawić znowu do wyrośnięcia na jakieś 20 minut.

Nagrzać piekarnik do 175°C (termoobieg)/ 200°C (piekarnik bez termoobiegu).
Na cieście dość gęsto rozłożyć teraz wydrylowane wiśnie czy czereśnie.
Na koniec posypać wszystko posypką. Robi się to w ten sposób, że w palcach skubiemy po kawałku ciasta kruchego i te kawałeczki wrzucamy na wierzch placka tak, by był nimi równomiernie pokryty. Możemy też ciasto kruche zetrzeć przy pomocy tarki.

Piec w piekarniku nagrzanym do 175°C (termoobieg, piekarnik bez termoobiegu 200°C) przez ok. 30 - 35 minut (w zależności od piekarnika).
Przed podaniem posypać cukrem pudrem.
 

 
Wczoraj zrobiłam. Przepis może wydawać się skomplikowany, ale tak naprawdę to ciasto jest mega proste do zrobienia. Przygotowanie go zajmuje 10 - 15 minut (wliczając czas na wypestkowanie śliwek). Można do niego użyć śliwek, które w stanie surowym są jeszcze całkiem kwaśne. W cieście nabierają one całkiem innego smaku.
No, nie wiem jak was jeszcze zachęcić do wypróbowania tego przepisu, ale serio polecam bardzo, bardzo. Bo ciacho jest pyszne i warte grzechu. A przy zapewne mniej kaloryczne od wielu innych ciast.


SKŁADNIKI (na tortownicę o średnicy 26 cm):

* ok. 600 g śliwek
* 200 g twarożku śmietankowego
* 6 łyżek mleka
* 6 łyżek neutralnego w smaku oleju (np słonecznikowego)
* 160 g (8 łyżek) cukru
* 2 łyżki cukru waniliowego
* szczypta soli
* 300 g mąki
* 3 łyżeczki proszku do pieczenia
* 4 łyżki zmielonych migdałów lub orzechów laskowych
* 2 żółtka
* cukier puder do oprószenia

Piekarnik nagrzać do 175°C.
Tortownice wyłożyć (bez żadnego docinania, bo nie potrzeba) arkuszem papieru do pieczenia.

Śliwki umyć, wypestkować i pokroić na mniejsze kawałki.
W średniej misce wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia.
Do większej miski wrzucić twaróg, dodać sól, 3 łyżki cukru, cukier waniliowy, mleko i olej. Zmiksować. Wsypać połowę mąki z proszkiem do pieczenia i znowu zmiksować. Wsypać resztę mąki i zagnieść ciasto by było jednolite.

Wyłożyć je na tortownicę z papierem. Ciasto jest nieco klejące więc najlepiej pomoczyć ręce w ciepłej wodzie (ciato się wtedy nie będzie nam kleić do rąk) i w ten sposób ugnieść je w tortownicy, by powstał też brzeg.

Dno ciasta posypać zmielonymi migdałami lub zmielonymi orzechami laskowymi. Na to wyłożyć śliwki (skórką do dołu).

Teraz zmiksować dwa żółtka z resztą cukru. Jak nie macie miksera spokojnie to można zrobić trzepaczką. Nie musi być jakoś puszyście, ważne by składniki były dobrze połączone. Powstanie wam dość gęsta masa cukrowa, którą wystarczy teraz wyłożyć łyżką na śliwki.

Tak przygotowane ciasto wstawić do nagrzanego piekarnika i piec w temp. 175°C ok. 30 - 35 minut. Po około 20 minutach nalezy je jednak przykryc od góry papierem do pieczenia albo kawałkiem folii aluminiowej, by nam się za bardzo od góry nie przypaliło.

Przed podaniem posypać cukrem pudrem.
  • awatar ToTylkoJaa: zrobilam...i mniam :) dzieki za przepis! :)
  • awatar Persephone: @Bafka: Jeszcze nie próbowałam, czekam aż trochę przestygnie :)
  • awatar Bafka: @Persephone: Ale przy jedzeniu to jednak jest inne niz tarta.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Ciasto bardzo łatwe do przygotowania i smaczne, choć chyba mocno kaloryczne zważywszy na to, co jest wśród składników. Na szczęście jest też dość syte i nie da się zjeść więcej niż jednego kawałka na raz. Zatem dobre na jakąś imprezę gdzie przyjdzie wiele osób.

W oryginalnym przepisie było prawie dwa razy tyle cukru + cukier puder do posypania. Uzałam, że to ilość wręcz przerażająca i piekąc ciasto zmniejszyłam ilość cukru o połowę. I dobrze, bo i tak dzięki masie z masłem orzechowym ciasto wyszło słodkie.


SKŁADNIKI (na blaszkę o wymiarach 40 x 30 cm):

* 200 g twarogu najlepiej trzykrotnie zmielonego (dla tych co mieszkają w Niemczech najlepiej Doppelrahm-Frischkäse)
* 150 g masła orzechowego z kawałkami orzechów (crunchy)
* 8 jajek
* 300 g cukru
* 300 g gorzkiej czekolady
* 250 g masła lub margaryny
* 350 g mąki
* 2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia
Do jakiegoś garnka wrzucić połamaną czekoladę oraz masło i rozpuścić. Najlepiej robić to w kąpieli wodnej (wstawiając garnek do jakiegoś większego, w którym będzie woda), bo wtedy nie musimy tego mieszać ani pilnować i możemy w tym czasie ucierać już ciasto.

Do średniej miski wrzucić twaróg, 80 g (tj. 4 łyżki) cukru, 1 jajko oraz masło orzechowe. Wszystko dobrze zmiksować mikserem na jednolitą masę.

W większej misce utrzeć pozostałe jajka z pozostałym cukrem. Stopniowo i na przemian wmiksować do nich wymieszaną z proszkiem do pieczenia mąkę oraz roztopioną z masłem czekoladę.

Piekarnik nagrzać do 150°C (termoobieg) lub 170°C (piekarnik bez temoobiegu).

Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia. Na nim rozłożyć ciasto czekoladowe. Jest ono nieco gęste i klejące, ale trzeba go rozprowadzić łayżką na całą powierzchnię blaszki.
Na to kleksami nałożyć masę orzechowo - serową. Teraz najlepiej wziąć widelec i nieco rozsmarować ze sobą oba ciasta by powstało coś w postaci marmurku.

Blaszkę z ciastem wstawić do nagrzanego do 150°C (termoobieg) piekarnika. Piec ok. 35 - 45 minut.
  • awatar ENGEL: Właśnie siedzi u mnie w piekarniku :) Dziękuję za przepis zdam relację czy się udało :)
  • awatar frizigreen: Wygląda fantastycznie i pewnie smakuje rownie dobrze
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jejku, nawet wam nie umiem w stanie powiedzieć jak bardzo smakuje mi ten ryż. Jest pachnący, aromatyczny i po prostu doskonały. Nie potrzeba do niego żadnego sosu, smakuje sam w sobie rewelacyjnie.
Jeśli mamy możemy dodać do garnka w którym będzie gotował się ten ryż nieco startej marchewki. Moja dzisiejsza wersja jest bez.

Cała tajemnica tego ryżu jest ukryta w przyprawach.
Długo eksperymentowałam zanim znalazłam mieszankę idealną. Jeśli nie będziecie mieli któreś z przypraw nie ma co się przejmować.
Ja na użytek własny mieszam sobie przyprawy w większych ilościach prędzej i gotową taka mieszankę przechowuję w słoiczku. Jest bowiem doskonała również do kasz czy smażonego makaronu. Przepis na dokładna mieszankę przyprawową do ryżu podam wkrótce. Tutaj podam wersję przypraw "na szybko".


SKŁADNIKI:
* 300g długoziarnistego ryżu
* 1 duża cebula (lub 1,5 jeśli nie mamy gotowej cebulki prażonej - wśród składnikow niżej)
* 1 ząbek czosnku
* odrobina oleju
* 2 czubate łyżki cebulki prażonej
* 1 garść rodzynek (lepsze są żółte, ale mogą być jakie tam mamy)
* 1 - 2 garście orzechów nerkowców, lub pistacjowych lub obranych ze skórek migdałów
* 1 kostka rosołowa
* 1 liść laurowy
* 2 łyżki przyprawy do ryżu (np. z mieszanki podanej niżej)


przyprawy: (ilości na oko, jak czegoś nie macie możecie pominąć, przyprawy wszystkie powinny być zmielone)
* 2 czubate łyżeczki ostrego curry
* 1 łyżeczka kurkumy
* pół łyżeczki garam masala
* pół łyżeczki cynamonu
* pół łyżeczki kardamonu
* pół łyżeczki imbiru
* pół łyżeczki papryki
* pół łyżeczki nasion kozieradki
* szczypta lub dwie ostrego chilli

Lub zamiast tych przypraw dorzucić 2 łyżki gotowej mieszanki przyprawowej do ryżu (dokładny przepis tutaj: http://smakoszka.pinger.pl/m/22102127

Cebulę pokroić w kostkę. Na małej patelni rozgrzać odrobinę oleju i zeszklić na niej cebulę oraz przeciśnięty przez praskę czosnek.
Wrzucić do garnka, w którym się będzie gotował ryż.
Dorzucić od razu orzechy oraz rodzynki. Wsypać ryż.

Wlać teraz do tego wodę (na 300 g ryżu ja wlewam 1,5 litra wody), dodać kostkę rosołową oraz liść laurowy.
Wszystkie przyprawy wymieszać najpierw w jakimś kubeczku czy miseczce i 2 łyżki tej mieszanki po prostu dorzucić do ryżu. Przemieszać i postawić by się gotował na niewielkim ogniu.

Nie trzeba go już praktycznie nic pilnować. Absolutnie nie mieszać. Ryż po jakimś czasie sam dogotuje się na sypko wchłaniając całą wodę. Ewentualnie można go jeszcze na koniec z nadmiaru wody (czasem się zdarza) odcedzić na durszkalu.
I tyle.
Smacznego.
 

 
Obfitość czereśni nas spotkała. Zostaliśmy nimi obdarowani. I choc wiele godzin spędzilismy oboje z Kapslem na ręcznym usunięciu z nich pestek, to było warto. Nastawiliśmy nalewkę czereśniwoą, ugotwaliśmy kompoty, część zamroziliśmy, a część podarowaliśmy dalej. Upiekłam też ciasto. Do niedzielnej kawki było w sam raz.


SKŁADNIKI (na blaszkę o wymiarach 40 x 30 cm):

na ciasto:
* 500 g mąki pszennej
* 3 łyżeczki proszku do pieczenia
* 300 g masła lub margaryny
* 5 łyżek cukru
* 8 żółtek
* 2 - 3 łyżki kakao

na piankę:
* 8 białek
* szczypta soli
* 7 łyżek cukru
* 2 łyżki cukru waniliowego
* 2 opakowania kisielu wiśniowego (lub 1 torebka kisielu i 1 torebka budyniu waniliowego)
* 1/2 szklanki (100 ml) oleju słonecznikowego

ponadto:
* wypestkowane czereśnie
* cukier puder do oprószenia
Do jakieś miski wrzucić wszystkie składniki na ciasto kruche i zagnieść.
Ciasto podzielić na 2 części - około 60% i 40%. Do większej części dodać kakao i ponownie dobrze zagnieść. Jeśli ciasto będzie zbyt suche, można dodać nieco (ok. 2 łyżki) zimnej wody. Oba ciasta zawinąć w folię spożywczą i zamrozić. Tą czynność można zrobić dzień wcześniej.


Blachę (ja miałam o wymiarach 30 x 40 cm) wysmarować lekko masłem lub margaryną i wyłożyć papierem do pieczenia. Na spód zetrzeć na tarce ciasto kakowe, lekko przyklepać dłonią i wyrównać. Podpiec w temperaturze 180ºC przez około 15 - 20 minut. Odstawić do całkowitego wystudzenia.

Kiedy podpieczony spód nieco przestygnie, zacząć ubijać białka, dodając do nich szczyptę soli. Gdy piana będzie już sztywna stopniowo, nie przerywając ubijania, wsypać cukier oraz cukier waniliowty. Następnie powoli wmiksować proszek kisielowy (lub kisielowo - budyniowy) oraz olej. Piana powinna mieć ładny różowy kolor.

Ubitą pianę wyłożyć na podpieczony wcześniej spód ciasta. Pianę wyrównać i na niej gęsto ułożyć czereśnie.
Na wierzch zetrzeć zamrożone jasne ciasto.

Piec w temperaturze 180ºC przez około 30 - 40 minut. Wyjąć, przestudzić, oprószyć cukrem pudrem.
  • awatar gratzu: wygląda smakowicie, smakuje pewno ''palce lizać'' ;-) , ja uwielbiam słodkości , chyba ukradnę przepis :D
  • awatar All about me and my little love...: Mniam! ;) nie jadłam nigdy ciasta z czereśniami.Ale chyba skusze się zrobić ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tort, który na topie jest ostatnio u mojej koleżanki Doroty. I oczywiście miałam okazję go u niej spróbować i dopiero potem zajarzyłam, że tak na dobra sprawę jest to sławetna pavlova.

Pavlova może wiecie, a może nie, jest takim typowym australijskim i nowozelandzkim deserem. Nazwa pochodzi od nazwiska rosyjskiej primabaleriny Anny Pawłowej. Tradycja głosi, że pierwszy raz deser ten został przygotowany podczas pobytu tancerki w Perth w 1926. Jednak do autorstwa deseru pretendują także Nowozelandczycy, twierdząc, że przyrządzono go w Wellington podczas tournée Pawłowej w 1926 roku.

Tak czy siak deser jest bardzo pyszny. Chrupiąca na zewnątrz i delikantna, pianowa wręcz w środku beza, do tego bita śmietana i owoce. Czego chcieć więcej.

Taki deser pavlova można przygotować w wersji jednej grubej bezy lub w wersji piętrowej, jak właśnie w przypadku tego tortu. Jako że sama beza musi dość długo suszyć się w piekarniku, to oczywiście można ją upiec dzień prędzej, a bitą śmietaną i owocami przełożyć jakąś godzinę przed podaniem.

Bardzo polecam, bo chociaż jest to prawdziwa bomba kaloryczna (dużo cukru i śmietana), to od czasu do czasu można sobie pozwolic na takie przepyszne szaleństwo.


SKŁADNIKI:

* 6 - 7 białek
* szczypta soli
* ok. 300 - 350 g cukru
* 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
* 1 łyżeczka białego occtu winnego
* ok. 1 l śmietany kremówki (lub 600 ml śmietany kremówki + 250 g serka mascarponne)
* owoce, np truskawki, maliny, jagody, brzoskwinie, co tam macie
Zimna białka z solą ubić na sztywno. Dosypywać pod koniec po łyżce cukieru ciągle miksując .Piana po ubiciu powinna być bardzo sztywna i lśniąca. Na koniec dodać mąkę ziemniaczaną oraz ocet.

Dwie blaszki wyłożyć papierem do pieczenia. Pianę wyłożyć na środek każdej blaszki. Zrobić z niej koła, jedno może być nieco mniejsze od drugiego.

Można oczywiście upiec tylko jedno bezowe koło, wtedy jednak będzie ono grubsze (wyższe) i będzie je trzeba jeszcze dłużej suszyć. Osobiście wolę wersję piętrową, z dwoma bezami.

Blaszki włożyć do nagrzanego piekarnika na 150°C (termoobieg lub 180°C piekarnik bez termoobiegu). Po około 5 minutach zmiejszyć temeraturę na 110°C (termoobieg lub 150°C piekarnik bez termoobiegu) i suszyć przy uchylonych drzwiczkach piekarnika około 1,5 godziny.

Możemy ubić samą śmietanę, wtedy potrzeba nam będzie jej znacznie więcej.
Możemy też zrobić masę z bitej śmietany połączonej z serkiem mascarponne. W tym wypadku najpierw zimną kremówkę ubić na sztywno. Serek mascarpone przełożyć do jakieś miski i przemieszać. Dodawać po łyżce ubitą kremówkę i mieszać łyżką aż powstanie gładka jednolita masa.

Na większym spodzie bezowym rozsmarować połowę kremu (lub samej ubitej śmietany) i rozłożyć gęsto owoce.
Przykryć drugą bezą i znowu nałożyć krem i owoce. Wstawić na godzinę do lodówki.
A potem delektować się tą zajebistością.
  • awatar Flavia: to jest moje dzisiejsze marzenie :)
  • awatar Bafka: @Osóbka: Mi w piekarniku nie pękła nigdy. Moze miałas za wysoką temperaturę, albo przez to ze zamkniete drzwiczki. Ale czasem jak przekladam z papieru na tortownice to sie zdarzylo ze popekala.
  • awatar Osóbka: Mi bezy zawsze, ale zo zawsze w piekarniku pekaja :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Idealne na grilla. My zjedliśmy je z dodatkiem ugotowanego z przyprawami ryżu, dipem z curry i zieloną sałatą. I to był bardzo fajny obiad.

Serdecznie polecam, bo szaszłyki są naprawdę proste do przygotowania, a smakują rewelacyjnie.


SKŁADNIKI:

* 5 - 6 piersi z kurczaka
* 1 większy ananas

na marynatę:
* 1 czubata łyżka przyprawy do kurczaka
* 1 płaska łyżeczka curry
* 1 płaska łyzeczka papryki słodkiej
* ćwierć łyżeczki chilli (można pominąć jeśli nie lubicie ostrego)
* 1 - 2 łyżki keczapu
* 5 - 6 łyżek olieju

dodatkowo:
* patyczki do szaszłyków
Piersi z kurczaka ewentualnie umyć i osuszyć papierowym ręcznikiem. Pokroić na kawałki i wrzucic do jakieś miski.

Przygotować marynatę mieszając przyprawy z keczapem i olejem. Dolać nieco wody, by marynata miała konsystencję lekko lejącej się papki. Wlać ją do mięsa, dobrze wymieszać i odstawić mięso na jakieś pół godziny.

Ananasa najlepiej przekroić na ćwiartki. Wyciąć twardy środek i odkroić twardą skórkę. Pokroić na kawałki.

Na patyczki do szaszłyków nadziewać na przemian po kawałku zamarynowanego mięsa i ananasa.
Szaszłyki upiec na grillu, patelni lub w piekarniku.

Smakują, że palce lizać.
 

 
Przepis pochodzi stąd: http://www.kuechengoetter.de/rezepte/Auflauf/Nuss-Lasagne-177920.html Jak tylko go zobaczyłam to tak mnie zaciekawił, że postanowiłam wypróbować. Zrobiłam tę lasagne dziś.
I jak? hmmmm.... jakby to wam powiedzieć. Jako że ogólnie jestem miłośniczką raczej ostrej kuchni, potrzebowałam kilku kęsów by przyzwyczaić się do zbyt łagodnego (jak dla mnie) smaku tej lasanii. Ale mi smakowała.
Wyraźnie czuć w niej orzechowy smak, co nie każdemu może odpowiadać. Jest bardzo sycąca i smakuje nawet lepiej na zimno niż na ciepło. Z tego też powodu nadać się ona może jako dodatkowe danie na jakimś party czy nawet pikniku.

Ilość składników wystarcza na dużą lasagne (formę wielkości 25 x 35 cm).
Ja miałam formę wielkości 20 - 30 cm, więc wzięłam po 750 g marchwi i tyle samo cukini.


SKŁADNIKI:

* ok. 1 kg marchewek (u mnie tylko 750 g)
* ok. 1 kg malutkich cukini (u mnie tylko 750 g)
* 1 l mleka
* 100 g masła
* 100 g kaparów
* 100 g zmielonych oprzechów laskowych
* 50 g mąki
* 500 ml bulionu (może być z kostki)
* sól, pieprz
* 3 - 4 łyżki płatków orzechowych (ja dałam migdałowe)
* płaty makaronu do lasagne - najlepiej takie, które nie trzeba ekstra gotować (czytać na opakowaniu), ilość -> 4 x ilość potrzebna na pokrycie waszej formy, u mnie było to w sumie 16 płatów
Płaty makaronowe do lasagne, nawet jeśli pisze na opakowaniu, iż nie trzeba ich gotować, to najlepiej zamoczyć w jakieś dużej misce w ciepłej wodzie. Dzięki temu namokną i raz,że łatwiej nam się bedzie szczelnie układało w formie lasagne, a dwa mamy gwarancję, że po upieczeniu makaron nie będzie twardy.

W tym czasie gdy płaty makaronowe się moczą, musimy przygotować warzywa. Potrzebny nam do tego będzie nożyk-obierak, przy pomocy którego należy marchew obrać a potem pokroić na bardzo cienkie paseczki. Cukinie umyć i również przy pomocy obieraka pokroić na cieniutkie paski (jak na zdjęciu).

Natłuścić formę odrobiną masła.
W wiekszym garnku prawie zagotować mleko wraz z resztą masła. W tym czasie pokroić kapary i wrzucić połowę do mleka. Dodać do tego mąkę i zmielone orzechy. Krótko zmikować przy pomocy sztabkowego miksera, a jak nie mamy, to olac miksowanie i jedynie dobrze wszystko wymieszać. Wlać bulion i całość gotować na małym ogniu jakieś 5 minut, aż powstanie z tego coś w rodzaju sosu. Przyprawić go dobrze solą i pieprzem.

Do natłuszczonej formy nakładać kolejno warstwy, starając się, by były rozłożone równomiernie i na całej powierzchni (podaję od dolu, czyli w kolejności jak należy nakładać):

- 1 - płaty makaronowe
- 2 - połowa pokrojonej marchewki
- 3 - ok. 1/4 sosu

- 4 - płaty makaronowe
- 5 - połowa cukini
- 6 - ok. 1/4 sosu

- 7 - płaty makaronowe
- 8 - druga połowa marchewki
- 9 - ok. 1/4 sosu

- 10 - płaty makaronowe
- 11 - druga połowa cukini
- 12 - reszta sosu

Na samej górze posypać pokrojoną resztą kaparów i płatkami orzechowymi lub migdałowymi.

Zapiec w piekarniku w temp. 150°C około 50 minut.
  • awatar Bafka: @Hypnotic Poison: No, moj Daniel z Kapslem kręcili nosami, bo bez mięsa, bo za malo pikantne i z orzechami. Mi i Oliverowi smakowalo, choc ja osobiscie tez wole bardziej ostre potrawy.
  • awatar Hypnotic Poison: I nie ma w nim mięsa więc musi być pyszne :)
  • awatar Oui Mais... Non: interesujace... :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Te gofry smakują rewelacyjnie z lodami. Do ciasta nie dodaje się tłuszczu i dlatego po upieczeniu są one chrupiące jak wafelki. Mają lekko kawowy smak i z porcją waniliowych lub śmietankowych lodów stanowią naprawdę wspaniały deser. Polecam.


SKŁADNIKI (na ok. 9 okrągłych lub 12 prostokątnych gofrów):

* 3 jajka
* 90 g cukru
* 4 łyżki cukru waniliowego
* 200 g śmietanowego twarożku
* 350 g mąki
* 3 łyżeczki proszku do pieczenia
* ok. 50 ml śmietanki kremówki
* 100 ml espresso
W dużej misce utrzeć mikserem jajka z cukrem, cukrem waniliowym, śmietaną i twarożkiem. Stopniowo wmiksować wymieszaną z proszkiem do pieczenia mąkę oraz zaparzoną kawę. Tak przygotowane ciasto odstawić na jakieś pół godziny.

Po tym czasie rozgrzać gofrownicę i bez smarowania jej tłuszczem upiec goferki. Nie nakładać byt wiele ciasta, bowiem gofry mocno rosną podczas pieczenia.

Podawać z lodami.
  • awatar Gość: świetny blog wpadnij do mnnie ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Danie jest może i kaloryczne (bo dużo sera), ale za to jakie smaczne. A przy tym naprawdę proste do przygotowania. I owszem, można by było użyc zwykłego makaronu, ale jednak spätzle tutaj pasują o wiele bardziej. Zapiekankę tę można przyrządzić również w wersjii niewegeteriańskiej, co czasem robię, smażąc z cebulą również pokrojony w kostkę boczek. Ale równiez w tej nieco uboższej formie jest całkiem smaczne.


SKŁADNIKI (na jedną dużą zapiekankę dla 4 osób):

* 1 paczka Spätzle (500 g)
* 3 - 4 cebule
* pół łyżeczki cukru
* 400 - 500 g startego sera gauda
* nieco oleju
* sól, pieprz
* w wersjii niewegetariańskiej: pokrojony w kostkę chudy boczek (ilość według uznania)
W dużym garnku zagotować osoloną wodę i ugotować w nim nasze Spätzle (gotuje się tak samo jak makaron).
Ugotowane Spätzle odcedzić na sitku z wody.

W międzyczasie pokroić w kostkę cebulę i podsmażyć ją leciutko na odrobinie oleju. Cebulę oprószyć odrobiną cukru i podsmazyć na złoty kolor.
Jeśli chcemy, możemy razem z cebulą podsmazyć nieco pokrojonego w kostkę chudego boczku.

Dużą żaroodporną formę leciutko przetrzeć olejem i wyłożyć na dno warstwę ugotowanych Spätzli. Na tym rozłożyć część podsmażonej cebulki. Dobrze posolić, popieprzyć i obficie posypać startym żółtym serem. Następnie znowu nałożyć Spätzle, cebule i ser.

Formę wstawić do piekarnika i zapiec w temp. 180°C przez jakieś 20 - 25 minut aż ser ładnie się rozpuści.
Od razu podawać. Smacznego.
  • awatar Osóbka: @Makidu: Jak będę robić to wrzucę przepis. Albo Bafcię poproszę, coby wypróbowała. :)
  • awatar Makidu: @Osóbka: musze kiedys sprobowac :)
  • awatar Osóbka: @Makidu: Z kapustą kiszoną jadłam w Oberstdorf jako wersja typowa w Oberallgäu. Do tego Weizenbier - mniam!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

smakoszka
 
pingerowyklubksiazki
 
Żeby tutaj nieco się ożywiło, moglibyśmy np raz na miesiąc czy dwa organizować konkurs pt "najciekawsza recenzja" czy coś w tym stylu. Ludzie przecież czytają przeróżne książki. Często takie, o których nawet nie słyszeliśmy i czasem właśnie jakaś recenzja powoduje, że potem po taką książkę sięgamy.
Niech każdy chętny napisze na swoim blogu recenzje książki jaką chciałby nam polecić itp. Linka do recenzji wyśle na priva wam. Potem w jakimś tam ustalonym terminie wy zrobicie podsumowanie. pNo wiecie, podacie w notce co były za recenzje, z linkami i wszyscy chętni będą mogli zagłosować na najlepszą recenzję.
A ja się zgłaszam na sponsora konkursu i przeznaczam na kilka kolejnych takich konkursów po zakładce do książki (do wyboru z tych, które będę miała dostępne) w ramach nagrody dla zwycięzcy.
Co wy na to?
  • awatar Pingerowy Klub Książki: @Bafka: @miss attitude: Podoba mi sie ten pomysl, mozna sprobowac, tylko trzeba dograc szczegoly. A twoje zakladki to od dawna podziwiam, Bafka.
  • awatar miss attitude: @Bafka: świetne! Masz talent :) Skontaktuję się z Lolą i wspólnie coś uradzimy.
  • awatar Bafka: @miss attitude: Dlatego mysle,że mała nagroda dla zwyciezcy w postaci zakladki z mojej kolekcji :) (http://smakoszka.pinger.pl/t/zak%C5%82adki%20do%20ksi%C4%85%C5%BCek) bedzie dobrym zachecaczem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Poszliśmy z Kapslem nad Nidę po kwiaty dzikiego bzu. Bo to właśnie ten czas, kiedy kwitnie bez i kiedy można porobić syrop, który potem przez cały rok będzie wspaniałym dodatkiem do herbaty.

Tutaj nasz koszyk dopiero zaczął się napełniać.
Bo nad Nidą rośnie tyle drzewek dzikiego bzu, iż zrywając z każdego zaledwie po kilka baldachimów, wnet mieliśmy naprawdę pełniutki kosz.

Przepis na syrop z kwiatów dzikiego bzu jest tutaj: http://smakoszka.pinger.pl/m/19122903. Ze wszystkich wersji jakie wcześniej robiłam nam najbardziej posmakowała ta z dodatkiem pomarańczy i wanilli. Zatem w tym roku zrobiliśmy tylko taki. Wystarczyło nam na kilka wielkich słojów.
Za dwa dni przefiltruję do mniejszych butelek, a potem będziemy znowu dolewać do herbatek.
Jeśli macie w okolicy gdzieś drzewka dzikiego bzu, to serdecznie was zachecam do zrobienia sobie takiego syropu. Bo naprawdę warto.
---------


Edit.
Tyle słoiczków mi wyszło. Zapas na cały nastepny rok.
  • awatar kar00lka: Ja w tym roku robilam po raz pierwszy ale wersje bez niczego. Teraz okoliczny bez juz przekwitl, ale za rok na pewno sprobuje zrobic z pomarancza.
  • awatar Bafka: @renaciura: No przecież nie o to chodzi by z jednego krzaka zerwac wszystkie kwiaty.
  • awatar Żanuś: @renaciura: wystarczy troche urwac i bedziesz miec to i to
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Może powinnam nazwać to danie risotto, ale moje danie przypomina bardziej indyjskie biryani, już choćby dlatego, że używam długoziarnistego ryżu.

To takie danie w którym zawsze łatwo przemycić wiele warzyw, szczególnie tych, za którymi moi chłopcy niezbyt przepadają. W tej postaci, w towarzystwie ryzu i upieczonego mięska, jednak warzywa są chętnie zjadane.


SKŁADNIKI (dla 4 osób):

* 300 g długoziarnistego ryżu (np. basmati)
* ok. 350 - 400 g piersi drobiowych
* 3 - 4 łyżki ghee lub kilka łyżek oleju
* 1 duży por
* 3 - 4 ząbki czosnku
* 2 - 3 mniejsze cukinie
* 1 - 2 zielone papryczki chilli
* kilka soczystych łodyg selera naciowego
* 3 garście świeżego szpinaku
* pół pęczka natki pietruszki
* ok. 1,3 - 1,5 l bulionu (może być z kostki)

i przyprawy:
* sól, pieprz
* 1 czubata łyżeczka ostrego curry
* 1 i pół łyżeczka Garam Masala
* 1 czubata łyżeczka ulubionej przyprawy do mięsa (ja dodaję Curry Shawal Karl http://smakoszka.pinger.pl/m/13493006)
* 1 łyżeczka papryki
* pół łyżeczki cynamonu zmielonego
* pół łyżeczki kardamonu mielonego
Najpierw przygotować mięso. Piersi pokroić na małe kawałki i wrzucić do jakieś miski. Posolić, popieprzyć, wlać odrobinę oleju. Wsypać ulubionę przyprawę do mięsa, z pół łyżeczki garam masali i paprykę. Dobrze wszystko wymieszać i wstawić na pół godziny do lodówki, by mięso się dobrze zamarynowało.

Przygotować ryż. Zamoczyć go na jakieś 5 minut w zimnej wodzie. Potem dobrze przepłukać, nawet kilka razy, aż woda będzie zupełnie czysta. Ryż oddcedzić na sitku.

W jakieś miseczce wymieszać ze sobą resztę przypraw. Por i chilli pokroić w drobne paseczki. Cukinię w kostkę, łodygi selera naciowego na plasterki. Czosnek posiekać nożem lub przecisnąć przez praskę.
Szpinak pokroić w paseczki. Natkę pietrzuszki posiekać.

W głębokiej patelni rozgrzać ghee lub olej, wrzucić zamarynowane mięso, czosnek, chilli oraz por i podsmażyć przez kilka minut.

Dodać ryż i wymieszane przyprawy. Wszystko podsmażyć znowu kilka minutek, od czasu do czasu mieszając. Następnie dorzucić seler, cukinię oraz szpinak. Znowu smażyć przez minutkę.

Wlać bulion, nieco posolić i popieprzyć. Całość gotować na średnim ogniu, co jakiś czas mieszając, aż ryż prawie całkowicie wchłonie wodę.
Na koniec dodać posiekaną natkę pietruszki. Ewentualnie jeszcze doprawić według uznania.
Gotowe.
  • awatar Bafka: @muffin gotuje: To kwestia tego ile dodasz chilli. Tak ogolnie nie jest ostre. Ale kazde biriani wymaga wiekszej ilosci przypraw, bo inaczej jest wrecz mdle. Tak czy siak polecam.
  • awatar muffin gotuje: Bafko, jakie jest w smaku, ostre? wygląda naprawdę pysznie :)
  • awatar Żanuś: mmm..pysznie to wygladaa <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›