• Wpisów:502
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis:14 dni temu
  • Licznik odwiedzin:423 540 / 3317 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie wiem czy jeszcze ktokolwiek tu zagląda, np by skorzystać z jakiegoś przepisu.
Przepisy stopniowo przenoszę w inne moje miejsce :
http://kuchcikowo.bafka.ovh/ Tam łatwiej znaleźć to, co się konkretnie szuka, a poza tym jakos tak bardziej mi się spodobało.

Inny mój blog z moim malowaniem, recenzjami przeczytanych książek, o zwierzątkach mocy i różnymi takimi jest tu:
http://bafka.ovh/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

smakoszka
 
czarny-motyl
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Matka natura na kazda chorobe ma dla nas tez na nia lekarstwo. Dlatego nie trzeba wcale po kazdy lek biegac do apteki. Bowiem wiele specyfikow sami mozecie sobie przygotowac w domu, a czesto sa one o wiele bardziej skuteczne niz te z apteki kupowane bez recepty. Podobnie jest wlasnie z tymi syropami na kaszel, bol gardla i przeziebienia. Nie tylko sa odzywcze i pomagaja, ale co wiecej naprawde smakuja. A wiec nie pogardza nimi dzieci. Mozna je podawac na lyzeczce jako syrop lub np jako dodatek do goracej herbaty. W naszym domu w taki okres jak teraz, kiedy na dworze co chwila pada deszcz, ludzie w autobusach kichaja, smarkaja i kaszla, kiedy zaczyna sie fala przeziebien, przygotowuje dwa sloiki syropu i popijamy go codziennie wlasnie dolewajac sobie do herbatki. I wam polecam.

Syrop ten przygotowany jest na bazie naturalnego miodu. W polaczeniu z owocami cutrusowymi bogatymi w witamine C, ziolami lub przyprawami otrzymujemy pyszne lekarstwo.
Wazne jest by do przygotowania uzyc miodu naturalnego, najlepiej z najblizszej pasieki. Taki miod bowiem uodparnia na pylki rodzimych roslin oraz zmniejsza ryzyko alergii. Nie powinno sie jednak podawac miodu malenkim dzieciom ponizej 1 roku zycia.


SKŁADNIKI (na sloik 500 ml):

* 2 cytryny
* jakis 2- 3 cm kawalek swiezego imbiru
* 300 ml naturalnego miodu

lub

* 1 pomarancza
* kilka gozdzikow
* 300 ml naturalnego miodu

Owoce dobrze wyszorowac szczoteczka i razem ze skorka pokroic na plasterki lub polplasterki. Imbir obrac i tez pokroic na plasterki. Wszystko przelozyc do sloika i zalac miodem. Odstawic na kilka godzin. W tym czasie do miodu przejda soki z owocow i substancje aktywne z pozostalych skladnikow. Potem syrop przechowywac w lodowce. Jest przydatny do spozycia okolo 2 miesiecy.

W zasadzie mozna samemu mozna sobie przygotowac ulubiona wersje takiego syropu. Wazne by miod byl naturalny. Dodajemy co mamy i lubimy:
- cytrusy (cytryny, limonki, pomarancze, grejpfrut), - - - przyprawy (imbir, gozdziki, kardamon, cynamon)
- ziola (mieta, rozmaryn, tymianek, szalwia)

Jesli dodamy ziola, to nalezy dodawac je w calosci, nie poszatkowane i po okolo 24 godzinach wyciagnac z syropu.

Przy kaszlu i przeziebieniach zazywac lyzeczke lub dwie, 3 - 4 razy dziennie lub dodawac po duzej lyzce do herbaty. Mozna stosowac tez po prostu profilaktycznie w okresie zachorowan.




zrodlo tez tu: http://sekrety-zdrowia.org/domowe-syropy-na-kaszel-i-infekcje/
  • awatar Bafka: @czarny motyl: Tylko ziola. Ja tych cytryn nie wyrzucam, tylko dorzucamy sobie tez do herbaty.
  • awatar czarny motyl: Basiu, powiedz mi jeszcze, cytryn nie wyjmować? tylko zioła?
  • awatar czarny motyl: http://www.herbiness.com/ polecam do lektury tego bloga, kobieta która go prowadzi czerpie z natury garściami :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

smakoszka
 
malazdzira
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Ciasto wygląda jak sernik. Smakuje jak sernik. I to w dodatku sernik niezwykle delikatny, o puszystej konsystencji. Prawdziwe delicje. Jednak nie ma w nim ani grama sera. Bo tak naprawdę robi się go na bazie jogurtu greckiego. Powinno się zatem chyba nazywać jogurtowiec, ale jako że smakiem przypomina właśnie sernik a nie typowe jogurtowce, więc nazywamy je sernikiem bez sera.

Przepis dostałam od mojej koleżanki Alicji. Polecam wam go serdecznie, bowiem ciacho jest naprawdę proste w przygotowaniu i po prostu zawsze się udaje.
No i przede wszystkim jest przepyszne, zwłaszcza jeśli przygotujemy go dzień prędzej i przez noc schłodzimy w lodówce.


SKŁADNIKI:
(na tortownicę o średnicy 26 cm, lub formę kwadratową 25 x 25 cm)

* 5 - 6 jajek (w zależności od ich wielkości)
* 1 budyń waniliowy lub 1 opakowanie wspomagacza do serników (Käsekuchen Hilfe)
* 160 g ( 8 łyżek) cukru
* 1 kg greckiego lub tureckiego jogurtu
* pół szklanki oleju
* szczypta soli
* biszkopty do wyłożenia blaszki

Piekarnik nagrzać do 150°C.

Blaszkę wyłożyć biszkoptami.
Rozbić jajka oddzielając żółtka od białek.
W dużej misce utrzeć żółtka z cukrem na puszystą masę. Następnie wmiksować olej, proszek budyniowy lub Käsekuchen Hilfe oraz jogurt.
Osobno ubić na sztywną pianę białka z dodatkiem szczypty soli.
Pianę z białek deliatnie wmieszać do masy jogurtowej.

Tak powstałą masę wyłożyć deliatnie do tortownicy z biszkoptami.

Ciasto włożyć do nagrzanego piekarnika i piec jakieś 80 minut.
Po pierwszych 15 - 20 minutach najlepiej przykryć ciasto arkuszem papieru do pieczenia aby nam się za bardzo nie spiekło od góry.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Przepis znalazłam w jakieś niemieckiej gazecie, którą przyniósł do domu Kapsel. Jest nieco inny niż te, z których do tej pory korzystałam, z dodatkiem wody mineralnej i mleka. No, musiałam go wypróbować. Gofry zaraz po upieczeniu są jeszcze miękkie, a chwilę potem robią się chrupiące. I są po prostu pyszne.


SKŁADNIKI (na ok. 12 okrągłych lub 20 prostokątnych gofrów):

* 6 jajek
* 250 g masła
* 150 g cukru
* 4 łyżki cukru waniliowego
* szczypta soli
* 500 g mąki
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* 500 ml mleka
* 250 ml wody mineralnej

dodatkowo:
* cukier puder do posypania

Rozbić jajka odzielając żółtka od białek. Do białek dodać szczyptę soli i ubić je mikserem na sztywną pianę. W innej, dużej misce zmiksować na puszystą masę masło z cukrem, cukrem waniliowym i żółtkami. Stopniowo wmiksować wymieszaną z proszkiem do pieczenia mąkę oraz mleko. Następnie wodę mineralną. A wreszcie na koniec wmieszać delikatnie ubitą wcześniej pianę z białek.

Na rozgrzaną gofrownicę nakładać po 2 - 3 łyżki ciasta i upiec gofry.
Najlepiej smakują oprószone cukrem pudrem lub z dodatkiem owoców.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Pomysł na tę sałatkę podsunęła mi Dorota. Sałatka jest wam pewnie znana. Ja robiłam ją pierwszy raz. Według przepisu powinny być chyba płaty śledziowe słone, a nie marynowane w occie, ale u mnie w domu nikt nie znosi solonych śledzi (nawet jeśli się najpierw je odpowiednio wymoczy, by takie słone nie były), zatem użyłam tych marynowanych w occie.
Sałatka jest wyjątkowo niefotegeniczna, taka z serii "lepiej smakuje niż wygląda". Smakuje za to naprawdę dobrze.


SKŁADNIKI (na ok. 13 - 15 sztuk):

* dwa słoiki płatów śledziowych (po odcedzeniu miałam tych płatów 400g)
* 2 duże pory (jasna część)
* 2 - 3 jabłka
* 2 łyżki majonezu
* sól, pieprz


Jeśli użyjecie śledzi solonych, należy je najpierw wymoczyć w wodzie, żeby nie były takie słone. Jeśli tak jak ja użycie marynowanych w occie, to tę czynność można sobie darować.

Por pokroić w drobno, wrzucic do miski, posolić i nieco ugnieść pięścią lub też odstawić go na jakieś pół godziny i dopiero potem dokończyc robienie sałatki. Jabłka obrać i pokroić w kostkę lub zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Dorzucić do pora.
Śledzie pokroic na małe kawałki i również wrzucic do miski.
Wszystko posolić i popieprzyć, dodać majonez i dobrze wymieszać. Gotowe.

Do sałatki można dodać też jajka, wtedy sałatka jest nawet trochę lepsza w smaku.
 

pufyclube
 
smakoszka
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

violet-lila
 
smakoszka
 
Basiu, wszystkiego naj, naj życzę
 

nortus
 
smakoszka
 
Basiu, jak co roku o tej porze masz swoje święto,
piękne święto bo nie liczy dat

Życzę Ci tylko spełnienia marzeń, byś to co sobie wyśniłaś i wymarzyłaś spokojnie się spełniało, dzień po dniu, dzień po dniu, dzień po dniu.
  • awatar Bafka: Nortusku, słonko dziekuję bardzo za pamięć i życzenia. :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

czarny-motyl
 
smakoszka
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wysłałam wczoraj chłopców na zakupy i chociaż nie mieli tego na liście, to kupili seler naciowy. Po co? Nie wiem. Szczerze mówiąc nie kupuję go zbyt często, bowiem nie za bardzo przepadam za tym selerowym smakiem. Ale skoro już nagle się znalazł w naszym domu, to szkoda by było aby miał się zmarnować. Przejrzałam więc co mamy w domu i na szybko zrobiłam sałatkę. I się okazało, że niezbyt lubiany przez nas seler w tej sałatce został przyjęty wręcz z pochwałami.
Sałatka wyszła bowiem przepyszna, soczysta, pełna witamin. Ot, samo zdrowie. Polecam.


SKŁADNIKI:

* 5 - 6 łodyg świezego selera naciowego
* 1 fenkuł
* 2 jabłka
* 1 granat
* sól, pieprz

na dressing:
* 3 - 4 łyzki oliwy lub dobrego oleju
* sok wyciśnięty z 1 cytryny
* dowolna ziołowa przyprawa do sałatek typu knorr lub własnej roboty (ja dodaję 2 łyżeczki
* 1 łyżeczka miodu

Fenkuł umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem, przekroić na pół, wyciąć ze środka twardy głąb, a resztę pokroić w cieniutkie paseczki/półtalarki, tak jak się kroi cebule.
Łodygi selelra umyć i pokroić w cienkie plasterki. Jabłka obrać, przekroć na ćwiartki, a następnie również pokroić w plasterki.
Z granatu wydobyc słodkie cząstki, odrywając je od błonek.
Wszystkie składniki wrzucić do miski, posolic i popieprzyć.

Przygotować dressing.
Wycisnąć sok z cytryny, dolać do niego z 3 - 4 łyżki oliwy. Następnie dodać miód i wsypać przyprawę do sałatek, posolić i popieprzyć.
Wszystkie składniki dressingu dokładnie ze sobą wymieszać. Powienien on być kwaskowaty, więc jeśli będzie słabo kwaskowaty, to można dodać nieco więcej soku z cytryny. Dressingiem polać sałatkę i wszystko dobrze wymieszać.
Gotowe.
  • awatar Bafka: @niemała Mi.: Daj więc mniej miodu (pół łyżeczki) lub zamiast miodu mozna dac niecałą łyzeczkę konfitury morelowej, brzoskwiniowej, agrestowej czy ananasowej.
  • awatar niemała Mi.: Próbowałam odtworzyć przepis na dressing, ale mimo dużej ilości soku z cytryny, bardzo dominuje smak miodu. Może chodzi o rodzaj miodu? Jakiego Ty używasz:)?
  • awatar Bafka: @czarny motyl: No powiem ci, ze w tej sałatce to nawet moim dzieciom smakowal. A normalnie nie cierppia seleru.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Ostatnio to nasza ulubiona sałatka na kolację. I o ile nie przepadam za rukolą jako taką, to w tej sałatce pasuje jak żadna inna sałata. Sama sałatka jest bajecznia prosta w przygotowaniu i co ważniejsze po prostu smaczna. Ot, w sam raz na zdrową przekąskę czy lekką kolację właśnie.


SKŁADNIKI (na 2 talerze):

* spora garść świeżej rukoli
* 4 pomidory
* 4 - 5 ładnych świeżych pieczarek

na dressing:
* 3 - 4 łyzki oliwy lub dobrego oleju
* sok wyciśnięty z 1 cytryny
* dowolna ziołowa przyprawa do sałatek typu knorr lub własnej roboty (ja dodaję 2 łyżeczki
* 1 łyżeczka miodu
* sól, pieprz

Pieczarki pokroić w plasterki i rozłożyć na talerze. Rukolę umyć, nieco osuszyć np papierowym ręcznikiem i rozłożyc na pieczarkach. Wreszcie pokroić pomidory i ułozyc je na rukoli.

Przygotować dressing.
Wycisnąć sok z cytryny, dolać do niego z 3 - 4 łyżki oliwy. Następnie dodać miód i wsypać przyprawę do sałatek, posolić i popieprzyć.
Wszystkie składniki dressingu dokładnie ze sobą wymieszać. Powienien on być kwaskowaty, więc jeśli będzie słabo kwaskowaty, to można dodać nieco więcej soku z cytryny. Dressingiem polać sałatkę i od razu podawać.
 

 
Takie śniadania po prostu uwielbiam. Namoczone dzień wcześniej płatki z dużą ilościa świeżycyh owoców i jakiś orzeszków do przegryzienia. Pyszne, zdrowe, syscące. Jako że w sklepach akurat jest sezon na kaki, to ostatnio serwuję sobie musli właśnie z nimi. Po prostu pycha.


SKŁADNIKI (na 1 porcję):

* 4 - 5 łyżek płatków lub otrębów owsianych lub orkiszowych
* 1 - 2 łyżki pestek dyniowych
* 1 - 2 łyżki pokruszonych orzechów włoskich
* nieco wody
* 1 łyżeczka miodu
* sok z 1 limetki
* 2 dojrzałe owoce kaki

Płatki wsypać wieczorem do miseczki, dodać orzechy, pestki dyniowe i zalać taką ilością wody, by były jedynie całe zamoczone. Miseczkę przykryć talerzykiem i odstawić najlepiej na całą noc.

Do namoczonych przez noc płatków dodać miód i lekko przemieszać. Kaki obrać ze skórki i wkroić do miseczki. Na koniec skropić musli sokiem z limonki i wszystko wymieszać. Smacznego.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

smakoszka
 
czarny-motyl
 
Kochana, O ile mnie pamięć nie myli to masz dziś urodzinki. Zatem życzę ci wszystkiego co dobre, miłe i piękne.
Ponieważ nie zawsze sprawy idą tak, jak byśmy chcieli, życzę ci otwratości na wszystko, ciałem i duszą, by wszelkie niespodzianki jaki przyniesie Ci życie okazały się dla Ciebie małymi promyczkami szczęścia. Życzę ci umiejętności rozpoznawania sprzyjających okoliczności, by szansom nie mogły przejść obok i zniknąć bez wykorzystania. Przede wszystkim jednak życzę Ci byś nie zatraciła w sobie zdolności cieszenia się z małych rzeczy, drobnych spraw, które nadają naszej codzienności cudownych barw.
Jednym słowem spełnienia, radości i Miłości.
  • awatar czarny motyl: @Yayko: @asia3544: @ZmalowanaMi94: @w oczekiwaniu: @sarfinger: ogromnie dziękuję za życzenia :*
  • awatar sarfinger: no, też mi się coś tak wydaje,że dzisiaj były,jak to mówi mój o swoich urodzinach 'narodziny piękna' ;) Wszystkiego najlepszego i niech Ci się szczęści, malutka ładnie rośnie,a w Waszym związku będzie jak najlepiej :)
  • awatar w oczekiwaniu: i ja się podpisuję pod życzeniami :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

smakoszka
 
vivianchristine
 

Słoneczko, myślę o Tobie.
Nie piszesz, ale wiem że czasem tu zaglądasz. Promyczki dla ciebie ślę.
 

 
Nie zawsze musi być mięso. Osobiście bardzo lubię takie jednogarnkowe dania warzywne. I wcale nie trzeba mieć wielu warzyw, czasem z najprostszych można wyczarować coś dobrego.


SKŁADNIKI (dla 4 osób):
* 1 mała dynia (ok. 900 - 1200 g dyni)
* 1 kubek dowolnej fasoli (ja miałam malutką czarną)
* 1 por
* 1 cebula
* 2 czubate łyżeczki ostrego curry
* 3 - 4 łyżki mleka kokosowego
* 1 - 2 łyżki koncentratu pomidorowego
* nieco oliwy
* łyżka masła
* sól, pieprz, chilli, suszony cząber

Fasolę namoczyć w wodzie na kilka godzin (jeśli jest większa, to nawet na całą noc). Następnie przepłukać ją i ugotować w świeżej osolonej wodzie, dodając łyżkę masła i około łyżeczki cząbru. Gotować tak długo aż fasola będzie miękka. Na koniec odcedzić na sitku.
Można też użyć fasoli z puszki.

Dynię obrać i pokroić w kostkę.
Cebulę i por pokroić w paseczki lub w kostkę. W dużym garnku lub w dużej głębokiej patelni podsmażyć na oliwie posiekaną cebulę z porem przez minutę. Dodać curry i jeszcze chwileczkę podsmażyć. Następnie dorzuć dynię. Wszystko dobrze wymieszać, dolać nieco wody, posolić, popieprzyć i dusić całość na średnim ogniu mieszając od czasu do czasu. Po jakiś 10 minutach dodać mleko kokosowe, nie dolewać już wody. Dusić wszystko do momentu aż dynia będzie miękka i zacznie się prawie rozpadać, a większa część wody odparuje. Dodać wcześniej ugiotowaną i odsączoną z wody fasolkę oraz koncentrat pomidorowy. Wszystko dobrze przemieszać i ewentualnie jeszcze doprawić.
Gotowe.

 

 
Zezon grzybowy się zaczął u nas na dobre. Jutro w planach grzybobranie. A tymczasem wygrzebałam ostatnie suszone prawdziwki z naszych zeszłorocznych zbiorów i zrobiłam risotto grzybowe.
Jak każde risotto moze i nie jest zbyt fotogeniczne, ale smakuje rewelacyjnie. Jak dla mnie bajka.


SKŁADNIKI (na 4 porcje):

* ok. 500 g świeżych lub 150 - 200 g suszonych grzybów (u mnie były to suszone prawdziwki)
* 2 cebule
* 1 - 2 ząbki czosnku
* 1 - 2 łyżki masła
* 1 szklanka białego wina
* 300 g ryżu arborio lub innego do risotto
* ok. 750 - 850 ml bulionu (może być z kostki)
* pół pęczka natki pietruszki lub lubczyku
* sól, pieprz, suszony zmielony rozmaryn
* ok. 80 g startego parmezanu

Jeśli mamy grzyby suszone namoczyć je w ciepłej wodzie i odstawić na godzinę. Jeśli mamy grzyby świeże to oczyścić i pokroic na mniejsze kawałki.
Cebulę pokroić w kostkę, czosnek posiekać lub przecisnąć przez praskę.

W głębokiej patelni rozgrzać masło i wrzucić na to cebulę z przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Leciutko zeszklić. Dodać pokrojoną grzyby. Jeśli mieliśmy grzyby suszone to należy je nieco odcisnąć z wody, w której były moczone. Wodę jednak zachować. Wsypać ze dwie szczypty zmielonego suszonego rozmarynu, posolić i popieprzyć. Smażyć wszystko przez parę minut.

Następnie wsypać ryż i znowu smażyć przez kilka minut, aż ryż nieco się jakby zeszkli. Wlać wino, znowu minutkę podusić. Potem stopniowo dolewać bulion i co jakiś czas mieszając gotować risotto tak długo, aż ryż będzie miękki.
Risotto należy pilnować i co chwilę mieszać, by nam się nic nie przypaliło. W miarę potrzeby dolewać przy tym bulion. Jeśli ryż będzie nadal nieco twardy, można dolać nieco wody, w której były moczone grzyby.
Na koniec doprawić pieprzem i solą.

Umyte zioła drobno posiekać i wmieszać tuż przed podaniem do potrawy. Podawać posypany startym parmezanem. Gotowe.

Zdjęcie zrobiłam nieco dupowate, tak wygląda to jak brązowy kleks - kupka na niewiadomo czym. Ale następnym razem może uda mi się kliknąć lepsze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
A skoro macie juz przepis na zielone curry http://smakoszka.pinger.pl/m/22319876, to mogę wam podac przepis na moje zielone rosotto. Przyznam od razu, iż moi chłopcy w przeciwieństwie do mnie i Kapsla nie przepadaja za zielonymi warzywami. Jeśli papryka, to koniecznie czerwona, bo zielona jest beee, cukinia eee, hyyyy... nie bardzo, kalafior może być, ale brokuły beee. Takie mniej więcej jest podejście Olivera i Daniela, jeśli się ich zapytać o zdanie. Ale przecież u mnie w domu gotuję ja. A ja jestem zdania, że wszystko można zaczarować tak, by beee już nie było.
I dokładnie to risotto jest tego dowodem. Bo chociaż na codzień moi chłopcy na każde zielone warzywo kręcą nosem, to jednak tego risotta nigdy nie odmówia. A i nieraz się zdarzy, że przyjdą po dokładkę.


SKŁADNIKI (na 4 porcje):

* kilka łyżek dobrego oleju
* 2 cebule
* 4 - 5 ząbków czosnku
* 2 mniejsze cukinie
* 2 zielone papryki
* 300 g ryżu arborio lub innego do risotto
* 1 spory pęczek świeżych ziół, co tam macie (u mnie jest po trochu lubczyku, tymianku, bazylii, pietruszki i mięty)
* sok z jednej cytryny
* ok. 1 litr bulionu (może być z kostki)
* 2 czubate łyżeczki przyprawy curry zielone http://smakoszka.pinger.pl/m/22319876
* sól, pieprz

Obraną cebulę, umyte papryki i cukinie pokroić w kostkę. W głębokiej patelni rozgrzać olej i wrzucić na to cebulę z przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Leciutko zeszklić. Dodać pokrojoną paprykę oraz cukinię. Wsypać przyprawę zielone curry, nieco posolić, popieprzyć. Smażyć wszystko przez parę minut.

Następnie wsypać ryż i znowu smażyć przez kilka minut, aż ryż nieco się jakby zeszkli. Potem stopniowo dolewać bulion i co jakis czas mieszając gotować risotto tak długo, aż ryż będzie miękki.
Risotto należy pilnować i co chwilę mieszać, by nam się nic nie przypaliło. W miarę potrzeby dolewać przy tym bulion.
Na koniec dodać sok cytrynowy, doprawić pieprzem i solą.
Umyte zioła drobno posiekać i wmieszać tuż przed podaniem do potrawy.

To risotto smakuje jeszcze lepiej gdy przed podaniem posypiemy je nieco startym parmezanem. Ale oczywiście i bez sera jest znakomite.
No bo jeśli udaje mi sie w nim przemycać zielone warzywa i moje chłopaki jeszcze domagają sie dokładki, to znaczy iż jest znakomite.

  • awatar My crazy twisted world <3: Super blog tylko zazdrościć<333 Mam prośbę ważną dla mnie czy mogłabyś wejść do mnie i zagłosować w wykreślance prosze , byłabym wdzięczna
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
No i skoro mam nowy, cudowny młynek, to mogłam sobie zrobić tę przyprawę. Używam jej od dawna do wszelkich dań na warzywach, do zup. W przeciwieństwie do sklepowych past curry, które bazują na chilli, ta mieszanka jest łagodna i aromatyczna. Po zmieleniu przypraw uzyskamy piękny, zielony proszek o przyjemnym zapachu, który dodany do lecza, risotto, do gotowanych czy duszonych warzyw pod postacią każdą, na pewno nada waszej potrawie szlachetniejszego smaku.
Bardzo wam tę mieszanke przyprawiową polecam, bo jest warta tego, by nie tylko w mojej kuchni tańczyła w garnku z warzywami.


SKŁADNIKI:

* 1 czubata łyżka kurkumy
* 1 czubata łyżeczka czosnku
* 1 czubata łyżeczka cebuli
* 1 czubata łyżeczka imbiru
* 2 łyżeczki ziaren zielonego pieprzu
* 2 łyżeczki nasion kolendry
* 2 łyżeczki suszonych liści selera
* 2 łyżeczki suszonego czosnku niedźwiedźiego
* 2 łyżeczki suszonego szczypiorku
* 2 łyżeczki suszonego koperku
* 2 czubate łyżeczki soli
* 1 - 2 liście laurowe
* kilka listków curry (można pominąć)

Wszystkie przyprawy umieścić w młynku do kawy i zmielić na drobno. Przechowywać w szczelnie zamkniętym słoiczku, bez dostępu światła (czyli np w szafce kuchennej).

  • awatar Crazy Girl: Przez samo czytanie składników już mi zapachniało tą przyprawą :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Najpierw chciałam zrobić tę samą drożdżówkę co ostatnio, ale potem rzucił mi się w oczy przepis z gazety i jakoś nie mogłam mu sie oprzeć. Tym bardziej, że miałam w zamrażarce masę wydrylowanych czereśni i wiśni. No i tadam, oto jest. I chociaż nie jest to typowe Schwarzwälder Kirchkuchen, to jednak jest też dobre. A nawet bardzo.



SKŁADNIKI (na blaszkę o wymiarach 40 x 30 cm):

na ciasto drożdżowe:
* 40 g świeżych drożdży
* 250 ml mleka
* 550 g mąki
* szczypta soli
* 1 czubata łyżka kakao
* 6 łyżek cukru
* 3 łyżki cukru waniliowego
* 80 g masła
* 1 jajko

na budyń:
* 500 ml mleka
* 1 torebka budyniu waniliowego
* 2 łyżki cukru

na posypkę:
* 100 g masła
* 150 g mąki
* 5 - 6 łyżek cukru
* 1 łyżka zimnej wody

ponadto:
* ok. 1 kg wydrylowanych wiśni lub czereśni

Do dużej miski przesiać mąkę. Dodać sól, kakao, cukier oraz cukier waniliowy i lekko przemieszać.
Na środku zrobić wgłębienie.

250 ml mleka wlać do jakiegoś garnuszka i lekko podgrzać, ale tak by było ciepłe, ale nie gorące. Drożdże pokruszyć do miseczki, wlać połowę ciepłego mleka i dobrze rozmieszać. Miksturę tę wlać we wgłębienie jakie zrobiliśmy w mące, leciutko przysypać od góry odrobiną mąki i odstawić na jakieś 10 - 15 minut.

Do garnuszka z resztą ciepłego mleka dodać 80 g masła i odstawić jeszcze, aż masło się całkowicie rozpuści.

Gdy zaczyn w mące wyrośnie, dodać jajko oraz resztę mleka z rozpuszczonym w nim masłem. Wszystko najpierw nieco wymieszać dużą łyżką, a potem dłońmi wyrobić mniej więcej na jednolite i gładkie ciasto.
Z ciasta uformować kulę i przełożyć do jakieś innej, czystej, dużej i wysmarowanej lekko olejem miski. Przykryć od góry czystym kuchennym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia.

W tym czasie ugotować budyń według przepisu na opakowaniu. Ze składników na posypkę zagnieść kruche ciasto i wstawić je do lodówki.

Blaszkę wyłożyć najlepiej paperem do pieczenia i rozłożyć na niej ciasto. Można to spokojnie zrobić bez wałka, samymi dłońmi. W cieście zrobić palcem wgłębienia, a następnie rozprowadzić na nim budyń (może byc jeszcze ciepły). Ciasto
ostawić znowu do wyrośnięcia na jakieś 20 minut.

Nagrzać piekarnik do 175°C (termoobieg)/ 200°C (piekarnik bez termoobiegu).
Na cieście dość gęsto rozłożyć teraz wydrylowane wiśnie czy czereśnie.
Na koniec posypać wszystko posypką. Robi się to w ten sposób, że w palcach skubiemy po kawałku ciasta kruchego i te kawałeczki wrzucamy na wierzch placka tak, by był nimi równomiernie pokryty. Możemy też ciasto kruche zetrzeć przy pomocy tarki.

Piec w piekarniku nagrzanym do 175°C (termoobieg, piekarnik bez termoobiegu 200°C) przez ok. 30 - 35 minut (w zależności od piekarnika).
Przed podaniem posypać cukrem pudrem.
 

 
Ciasto bardzo łatwe do przygotowania i smaczne, choć chyba mocno kaloryczne zważywszy na to, co jest wśród składników. Na szczęście jest też dość syte i nie da się zjeść więcej niż jednego kawałka na raz. Zatem dobre na jakąś imprezę gdzie przyjdzie wiele osób.

W oryginalnym przepisie było prawie dwa razy tyle cukru + cukier puder do posypania. Uzałam, że to ilość wręcz przerażająca i piekąc ciasto zmniejszyłam ilość cukru o połowę. I dobrze, bo i tak dzięki masie z masłem orzechowym ciasto wyszło słodkie.


SKŁADNIKI (na blaszkę o wymiarach 40 x 30 cm):

* 200 g twarogu najlepiej trzykrotnie zmielonego (dla tych co mieszkają w Niemczech najlepiej Doppelrahm-Frischkäse)
* 150 g masła orzechowego z kawałkami orzechów (crunchy)
* 8 jajek
* 300 g cukru
* 300 g gorzkiej czekolady
* 250 g masła lub margaryny
* 350 g mąki
* 2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia
Do jakiegoś garnka wrzucić połamaną czekoladę oraz masło i rozpuścić. Najlepiej robić to w kąpieli wodnej (wstawiając garnek do jakiegoś większego, w którym będzie woda), bo wtedy nie musimy tego mieszać ani pilnować i możemy w tym czasie ucierać już ciasto.

Do średniej miski wrzucić twaróg, 80 g (tj. 4 łyżki) cukru, 1 jajko oraz masło orzechowe. Wszystko dobrze zmiksować mikserem na jednolitą masę.

W większej misce utrzeć pozostałe jajka z pozostałym cukrem. Stopniowo i na przemian wmiksować do nich wymieszaną z proszkiem do pieczenia mąkę oraz roztopioną z masłem czekoladę.

Piekarnik nagrzać do 150°C (termoobieg) lub 170°C (piekarnik bez temoobiegu).

Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia. Na nim rozłożyć ciasto czekoladowe. Jest ono nieco gęste i klejące, ale trzeba go rozprowadzić łayżką na całą powierzchnię blaszki.
Na to kleksami nałożyć masę orzechowo - serową. Teraz najlepiej wziąć widelec i nieco rozsmarować ze sobą oba ciasta by powstało coś w postaci marmurku.

Blaszkę z ciastem wstawić do nagrzanego do 150°C (termoobieg) piekarnika. Piec ok. 35 - 45 minut.
  • awatar ENGEL: Właśnie siedzi u mnie w piekarniku :) Dziękuję za przepis zdam relację czy się udało :)
  • awatar frizigreen: Wygląda fantastycznie i pewnie smakuje rownie dobrze
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Obfitość czereśni nas spotkała. Zostaliśmy nimi obdarowani. I choc wiele godzin spędzilismy oboje z Kapslem na ręcznym usunięciu z nich pestek, to było warto. Nastawiliśmy nalewkę czereśniwoą, ugotwaliśmy kompoty, część zamroziliśmy, a część podarowaliśmy dalej. Upiekłam też ciasto. Do niedzielnej kawki było w sam raz.


SKŁADNIKI (na blaszkę o wymiarach 40 x 30 cm):

na ciasto:
* 500 g mąki pszennej
* 3 łyżeczki proszku do pieczenia
* 300 g masła lub margaryny
* 5 łyżek cukru
* 8 żółtek
* 2 - 3 łyżki kakao

na piankę:
* 8 białek
* szczypta soli
* 7 łyżek cukru
* 2 łyżki cukru waniliowego
* 2 opakowania kisielu wiśniowego (lub 1 torebka kisielu i 1 torebka budyniu waniliowego)
* 1/2 szklanki (100 ml) oleju słonecznikowego

ponadto:
* wypestkowane czereśnie
* cukier puder do oprószenia
Do jakieś miski wrzucić wszystkie składniki na ciasto kruche i zagnieść.
Ciasto podzielić na 2 części - około 60% i 40%. Do większej części dodać kakao i ponownie dobrze zagnieść. Jeśli ciasto będzie zbyt suche, można dodać nieco (ok. 2 łyżki) zimnej wody. Oba ciasta zawinąć w folię spożywczą i zamrozić. Tą czynność można zrobić dzień wcześniej.


Blachę (ja miałam o wymiarach 30 x 40 cm) wysmarować lekko masłem lub margaryną i wyłożyć papierem do pieczenia. Na spód zetrzeć na tarce ciasto kakowe, lekko przyklepać dłonią i wyrównać. Podpiec w temperaturze 180ºC przez około 15 - 20 minut. Odstawić do całkowitego wystudzenia.

Kiedy podpieczony spód nieco przestygnie, zacząć ubijać białka, dodając do nich szczyptę soli. Gdy piana będzie już sztywna stopniowo, nie przerywając ubijania, wsypać cukier oraz cukier waniliowty. Następnie powoli wmiksować proszek kisielowy (lub kisielowo - budyniowy) oraz olej. Piana powinna mieć ładny różowy kolor.

Ubitą pianę wyłożyć na podpieczony wcześniej spód ciasta. Pianę wyrównać i na niej gęsto ułożyć czereśnie.
Na wierzch zetrzeć zamrożone jasne ciasto.

Piec w temperaturze 180ºC przez około 30 - 40 minut. Wyjąć, przestudzić, oprószyć cukrem pudrem.
  • awatar gratzu: wygląda smakowicie, smakuje pewno ''palce lizać'' ;-) , ja uwielbiam słodkości , chyba ukradnę przepis :D
  • awatar All about me and my little love...: Mniam! ;) nie jadłam nigdy ciasta z czereśniami.Ale chyba skusze się zrobić ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tort, który na topie jest ostatnio u mojej koleżanki Doroty. I oczywiście miałam okazję go u niej spróbować i dopiero potem zajarzyłam, że tak na dobra sprawę jest to sławetna pavlova.

Pavlova może wiecie, a może nie, jest takim typowym australijskim i nowozelandzkim deserem. Nazwa pochodzi od nazwiska rosyjskiej primabaleriny Anny Pawłowej. Tradycja głosi, że pierwszy raz deser ten został przygotowany podczas pobytu tancerki w Perth w 1926. Jednak do autorstwa deseru pretendują także Nowozelandczycy, twierdząc, że przyrządzono go w Wellington podczas tournée Pawłowej w 1926 roku.

Tak czy siak deser jest bardzo pyszny. Chrupiąca na zewnątrz i delikantna, pianowa wręcz w środku beza, do tego bita śmietana i owoce. Czego chcieć więcej.

Taki deser pavlova można przygotować w wersji jednej grubej bezy lub w wersji piętrowej, jak właśnie w przypadku tego tortu. Jako że sama beza musi dość długo suszyć się w piekarniku, to oczywiście można ją upiec dzień prędzej, a bitą śmietaną i owocami przełożyć jakąś godzinę przed podaniem.

Bardzo polecam, bo chociaż jest to prawdziwa bomba kaloryczna (dużo cukru i śmietana), to od czasu do czasu można sobie pozwolic na takie przepyszne szaleństwo.


SKŁADNIKI:

* 6 - 7 białek
* szczypta soli
* ok. 300 - 350 g cukru
* 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
* 1 łyżeczka białego occtu winnego
* ok. 1 l śmietany kremówki (lub 600 ml śmietany kremówki + 250 g serka mascarponne)
* owoce, np truskawki, maliny, jagody, brzoskwinie, co tam macie
Zimna białka z solą ubić na sztywno. Dosypywać pod koniec po łyżce cukieru ciągle miksując .Piana po ubiciu powinna być bardzo sztywna i lśniąca. Na koniec dodać mąkę ziemniaczaną oraz ocet.

Dwie blaszki wyłożyć papierem do pieczenia. Pianę wyłożyć na środek każdej blaszki. Zrobić z niej koła, jedno może być nieco mniejsze od drugiego.

Można oczywiście upiec tylko jedno bezowe koło, wtedy jednak będzie ono grubsze (wyższe) i będzie je trzeba jeszcze dłużej suszyć. Osobiście wolę wersję piętrową, z dwoma bezami.

Blaszki włożyć do nagrzanego piekarnika na 150°C (termoobieg lub 180°C piekarnik bez termoobiegu). Po około 5 minutach zmiejszyć temeraturę na 110°C (termoobieg lub 150°C piekarnik bez termoobiegu) i suszyć przy uchylonych drzwiczkach piekarnika około 1,5 godziny.

Możemy ubić samą śmietanę, wtedy potrzeba nam będzie jej znacznie więcej.
Możemy też zrobić masę z bitej śmietany połączonej z serkiem mascarponne. W tym wypadku najpierw zimną kremówkę ubić na sztywno. Serek mascarpone przełożyć do jakieś miski i przemieszać. Dodawać po łyżce ubitą kremówkę i mieszać łyżką aż powstanie gładka jednolita masa.

Na większym spodzie bezowym rozsmarować połowę kremu (lub samej ubitej śmietany) i rozłożyć gęsto owoce.
Przykryć drugą bezą i znowu nałożyć krem i owoce. Wstawić na godzinę do lodówki.
A potem delektować się tą zajebistością.
  • awatar Flavia: to jest moje dzisiejsze marzenie :)
  • awatar Bafka: @Osóbka: Mi w piekarniku nie pękła nigdy. Moze miałas za wysoką temperaturę, albo przez to ze zamkniete drzwiczki. Ale czasem jak przekladam z papieru na tortownice to sie zdarzylo ze popekala.
  • awatar Osóbka: Mi bezy zawsze, ale zo zawsze w piekarniku pekaja :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›