• Wpisów:1377
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:41 dni temu
  • Licznik odwiedzin:410 240 / 2954 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
  • awatar Bafka: @myBaby: Nic sie nie przejmuj z powodu listu. Przecież sama dobrze wiem jak to czasem jest. Zagladam do ciebie na pasjonatce, ale ogolnie nie komentuje poza pingerem. Choc ostatnio nawet tu malo. Mysle jednak o tobie, a wlasciwie o was, bo o twoich skarbach tez. Pozdrowionka i dbajcie tam o siebie. :*
  • awatar myBaby: nawzajem kochana. Widzisz, tak się do listu do Ciebie zabieram,że nie mogę zabrać. Ani czasu, głowa też nie ta...ciągle coś...a tak wiele się dzieje, wpadnij czasem na bloga, postaram się tam skrobnąć choć czasem kilka słów, na Pasjonatce...:*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

pufyclube
 
smakoszka
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

violet-lila
 
smakoszka
 
Basiu, wszystkiego naj, naj życzę
 

nortus
 
smakoszka
 
Basiu, jak co roku o tej porze masz swoje święto,
piękne święto bo nie liczy dat

Życzę Ci tylko spełnienia marzeń, byś to co sobie wyśniłaś i wymarzyłaś spokojnie się spełniało, dzień po dniu, dzień po dniu, dzień po dniu.
  • awatar Bafka: Nortusku, słonko dziekuję bardzo za pamięć i życzenia. :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

czarny-motyl
 
smakoszka
 
w dniu Twojego święta chcę Ci życzyć wszystkiego co najlepsze; mnóstwo uśmiechu i pogody ducha, samych wspaniałych dni, pełnych miłości i optymizmu-takiego po Twojemu
i zdrowia, a przede wszystkim zdrowia-bo reszta sama przyjdzie

wszystkiego dobrego w dniu Twojej kolejnej 18


  • awatar Bafka: Dziękuję Ci z całego serca za pamięć i te miłe życzenia. :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kolejna z moich kreacji na poranne śniadanie w postaci musli. Smaczne, zdrowe i szybsze do przygotowania niż kilka kanapek. I taka miseczka musli na śniadanie nigdy mi się nie nudzi, bo codziennie można przygotować je nieco inaczej. Tym razem miałam w domu ananas. A do ananasa najbardziej pasuje kokos. Jednym słowem karaibskie smaki. Całkiem pyszne śniadanie jak na koniec listopada.

Użyłam kokosu w postaci płatków, czy też chipsów, ale można oczywiście dodać zwykłe wiórki kokosowe. Najsmaczniej by było jakby się miało świeży kokos, choć przygotowanie musli zajęłoby wtedy o wiele więcej czasu. Ja oczywiście świeżego kokosa nie mam, zatem właśnie sięgnęłam po owe kokosowe chipsy. Tak czy siak i tak niesamowicie było dobre.


SKŁADNIKI (na 1 porcję):

* 4 - 5 łyżek płatków lub otrębów owsianych lub orkiszowych
* ćwierć świezego ananasa
* 1 łyżeczka miodu
* nieco wody
* 2 łyżki chipsów lub wiórków kokosowych

Wieczorem płatki lub otręby wsypać do miseczki i zalać taką ilością wody, by były jedynie całe zamoczone. Miseczkę przykryć talerzykiem i odstawić najlepiej na całą noc.

Rano obrać ananasa i pokroić w mniejsze kawałki. Wrzucić do miseczki. Dodać łyżeczkę miodu i lekko przemieszać.
Na koniec wystarczy posypać musli jeszcze kokosem, przy czym jeśli użyjecie wiórek kokosowych najlepiej je najpierw (np w czasie kiedy będziecie obierać ananasa) nieco podprażyć na suchej patelni. Zajmuje to dosłownie 2 - 3 minutki. Jeśli macie płatki to oczywiście nie trzeba tego robić.
No i gotowe.

  • awatar Cookies: @Taste of Joy: W Rossmannie widziałam!
  • awatar Bafka: @Persephone: @Taste of Joy: Nie wiem jak w Polsce, ale w niemieckich sklepach sa czesto na tych regałach gdzie suszone owoce. Mozna kupic na wage albo juz popaczkowane.
  • awatar Persephone: @Taste of Joy: Ja kiedys kupowalam na wage w Carrefourze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wysłałam wczoraj chłopców na zakupy i chociaż nie mieli tego na liście, to kupili seler naciowy. Po co? Nie wiem. Szczerze mówiąc nie kupuję go zbyt często, bowiem nie za bardzo przepadam za tym selerowym smakiem. Ale skoro już nagle się znalazł w naszym domu, to szkoda by było aby miał się zmarnować. Przejrzałam więc co mamy w domu i na szybko zrobiłam sałatkę. I się okazało, że niezbyt lubiany przez nas seler w tej sałatce został przyjęty wręcz z pochwałami.
Sałatka wyszła bowiem przepyszna, soczysta, pełna witamin. Ot, samo zdrowie. Polecam.


SKŁADNIKI:

* 5 - 6 łodyg świezego selera naciowego
* 1 fenkuł
* 2 jabłka
* 1 granat
* sól, pieprz

na dressing:
* 3 - 4 łyzki oliwy lub dobrego oleju
* sok wyciśnięty z 1 cytryny
* dowolna ziołowa przyprawa do sałatek typu knorr lub własnej roboty (ja dodaję 2 łyżeczki
* 1 łyżeczka miodu

Fenkuł umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem, przekroić na pół, wyciąć ze środka twardy głąb, a resztę pokroić w cieniutkie paseczki/półtalarki, tak jak się kroi cebule.
Łodygi selelra umyć i pokroić w cienkie plasterki. Jabłka obrać, przekroć na ćwiartki, a następnie również pokroić w plasterki.
Z granatu wydobyc słodkie cząstki, odrywając je od błonek.
Wszystkie składniki wrzucić do miski, posolic i popieprzyć.

Przygotować dressing.
Wycisnąć sok z cytryny, dolać do niego z 3 - 4 łyżki oliwy. Następnie dodać miód i wsypać przyprawę do sałatek, posolić i popieprzyć.
Wszystkie składniki dressingu dokładnie ze sobą wymieszać. Powienien on być kwaskowaty, więc jeśli będzie słabo kwaskowaty, to można dodać nieco więcej soku z cytryny. Dressingiem polać sałatkę i wszystko dobrze wymieszać.
Gotowe.
  • awatar Bafka: @niemała Mi.: Daj więc mniej miodu (pół łyżeczki) lub zamiast miodu mozna dac niecałą łyzeczkę konfitury morelowej, brzoskwiniowej, agrestowej czy ananasowej.
  • awatar niemała Mi.: Próbowałam odtworzyć przepis na dressing, ale mimo dużej ilości soku z cytryny, bardzo dominuje smak miodu. Może chodzi o rodzaj miodu? Jakiego Ty używasz:)?
  • awatar Bafka: @czarny motyl: No powiem ci, ze w tej sałatce to nawet moim dzieciom smakowal. A normalnie nie cierppia seleru.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Przyznaję iż jestem wielbicielką szpinaku. Zatem niezmiernie się ucieszyłam gdy kilka dni temu wypatrzyłam świeży szpinak w warzywniaku. Od razu kupiłam sporą ilość, bo jak tu przejść obojętnie wobec takiego rarytasu. Moi faceci oficjanie za szpinakiem nie przepadają. Ale tylko za szpinakiem w postaci gotowanej papki. Przemycam im więc szpinak na wszelkie inne sposoby, nie zawsze mówiąc o tym co to jest to zielone. Kapsel twierdzi, iż szpinaku nie cierpi, ale sałatki z surowego świeżego szpinaku zajada z wielkim apetytem za każdym razem kiedy mu podsunę taką sałatkę pod nos. Chłopcy niekoniecznie lubują się w sałatkach, ale przemycam im szpinak np w wypiekach. Takim sposobem powstały też te muffiny, które przez chłopaków bardzo chętnie zostały zabrane do szkoły w ramach śniadania lub małej przekąski na drogę.


SKŁADNIKI (na ok. 13 - 15 sztuk):

* 1 kubek (250 ml) mleka
* 1/4 oliwy lub oleju
* 1 jajko
* 1 kubek polenty
* 2/3 kubka mąki
* 2 łyżeczki proszku do pieczenia
* spora garść (ok. 60 - 80 g) świeżego szpinaku
* 80 - 100 g fety
* 100 - 120 g tartego żółtego sera
* 3 łyżki kukurydzy z puszki
* ok. 50 g czarnych oliwek
(zamiast oliwek i kukurydzy można dodać inne warzywa, np pokrojona czerwoną paprykę, cukinię, cebulę lub co tam się ma)

Szpinak umyć, lekko osuszyć np papierowym ręcznikiem i poszatkować. Oliwki pokroić, a fetę pokruszyć na mniejsze kawałki.

W jakieś misce wymieszać polentę z mąką i proszkiem do pieczenia. Potem dorzuć do tego kukurydzę, pokrojone na drobno oliwki, poszatkowany szpinak, pokruszoną fetę i połowę startego żółtego sera. Wszystko wymieszać.

Do dużej miski wbić jajko i lekko je roztrzepać. Dodać oliwę oraz mleko, a wreszcie wmieszać do tego składniki suche z drugiej miski. Ostawić na jakieś pół godziny, by polenta napęczniała i masa stała się gęściejsza.

Ciasto nałożyć do foremek na muffiny. Posypać resztą startego żółtego sera. Potem włożyć je do nagrzanego piekarnika i piec w temp. 180°C ok. 20 - 25 min.


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ostatnio to nasza ulubiona sałatka na kolację. I o ile nie przepadam za rukolą jako taką, to w tej sałatce pasuje jak żadna inna sałata. Sama sałatka jest bajecznia prosta w przygotowaniu i co ważniejsze po prostu smaczna. Ot, w sam raz na zdrową przekąskę czy lekką kolację właśnie.


SKŁADNIKI (na 2 talerze):

* spora garść świeżej rukoli
* 4 pomidory
* 4 - 5 ładnych świeżych pieczarek

na dressing:
* 3 - 4 łyzki oliwy lub dobrego oleju
* sok wyciśnięty z 1 cytryny
* dowolna ziołowa przyprawa do sałatek typu knorr lub własnej roboty (ja dodaję 2 łyżeczki
* 1 łyżeczka miodu
* sól, pieprz

Pieczarki pokroić w plasterki i rozłożyć na talerze. Rukolę umyć, nieco osuszyć np papierowym ręcznikiem i rozłożyc na pieczarkach. Wreszcie pokroić pomidory i ułozyc je na rukoli.

Przygotować dressing.
Wycisnąć sok z cytryny, dolać do niego z 3 - 4 łyżki oliwy. Następnie dodać miód i wsypać przyprawę do sałatek, posolić i popieprzyć.
Wszystkie składniki dressingu dokładnie ze sobą wymieszać. Powienien on być kwaskowaty, więc jeśli będzie słabo kwaskowaty, to można dodać nieco więcej soku z cytryny. Dressingiem polać sałatkę i od razu podawać.
 

 
Takie śniadania po prostu uwielbiam. Namoczone dzień wcześniej płatki z dużą ilościa świeżycyh owoców i jakiś orzeszków do przegryzienia. Pyszne, zdrowe, syscące. Jako że w sklepach akurat jest sezon na kaki, to ostatnio serwuję sobie musli właśnie z nimi. Po prostu pycha.


SKŁADNIKI (na 1 porcję):

* 4 - 5 łyżek płatków lub otrębów owsianych lub orkiszowych
* 1 - 2 łyżki pestek dyniowych
* 1 - 2 łyżki pokruszonych orzechów włoskich
* nieco wody
* 1 łyżeczka miodu
* sok z 1 limetki
* 2 dojrzałe owoce kaki

Płatki wsypać wieczorem do miseczki, dodać orzechy, pestki dyniowe i zalać taką ilością wody, by były jedynie całe zamoczone. Miseczkę przykryć talerzykiem i odstawić najlepiej na całą noc.

Do namoczonych przez noc płatków dodać miód i lekko przemieszać. Kaki obrać ze skórki i wkroić do miseczki. Na koniec skropić musli sokiem z limonki i wszystko wymieszać. Smacznego.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zawsze jednak możemy stać się promyczkiem dla innych, takim małym lub wielkim światełkiem, który wywoła uśmiech i czyni dzień piękniejszym.

Bo w każdym z nas jest ta jedna boska iskierka, która pochodzi ze Źródła, jest Źródłem. Która chce się objawić na zewnątrz. Jakkolwiek. Jeśli tylko damy jej na to szansę.
Cokolwiemk robimy, jeśli robimy to z Miłością, będzie Miłością. I dotrze do innych serc, do tych innych boskich iskierek, które też pochodzą ze Źródła, są Źródłem.


Zawsze możemy stać się promyczkiem Miłości. Dla innych, a poprzez nich i dla samych siebie. Takim małym lub wielkim światełkiem, który wywoła uśmiech i czyni dzień piękniejszym.
 

 
Kabuli jest to typowo afgański pilaw. Przygotowuje się go na bazie ryżu, z dodatkiem mięsa (jagnięciny, wołowiny lub drobiowego), marchwi i rodzynek. I oczywiście jak w typowo arabskich daniach nie może tu zabraknąć bakalii. Do kabuli w zależności co mamy dodaje się też migdały, pistacje czy jakieś inne orzechy. Do tego przyprawy i odrobinę miłości z którą danie przygotowujemy. I tatadam mamy całkiem smakowitą potrawę. Polecam.

Chętnie pokusiłabym się o zrobienie kabuli z jagnięciną, ale akurat nie miałam w domu. Zatem u mnie jest z mięsem drobiowym. I oczywiście jak w typowo arabskich daniach nie mogło zabraknąć bakalii.
Danie najczęściej przygotowuje się dusząc osobno marchewkę z bakaliami, a potem mieszając ją z całością, ale uznałam że po co sobie utrudniać życie, skoro można wszystko zrobić w jednym garnku / w jednej głębokiej patelni.


SKŁADNIKI (dla 4 - 6 osób):

* 400 g długoziarnistego ryżu (u mnie mieszany z dzikim ryżem)
* ok. 450 - 500 g mięsa (jagnięciny, wołowego lub drobiowego - ja miałam piersi dorobiowe)
* 2 cebule
* ok. 400 - 500 g marchwi
* olej do smażenia
* 2 łyżki koncentratu pomidorowego
* spora garść rodzynek
* garść migdałóww słupkach lub pistacji (ja miałam migdały w płatkach jedynie)
* sól, pieprz, mielona kolendra, mielony kardamon, garam masala

Ryż dobrze przepłukać, następnie zalać w jakieś misce wodą i odstawić do namoczenia na conajmniej dwie godziny.
Marchewkę obrać i pokroić w cienkie słupoki.

Mięso pokroić na małe kawałki, cebulę w kostkę.

W dużej głebokiej patelni lub szerokim płaskim garnku rozgrzać nieco oleju i podsmażyć na nim cebulę wraz z mięsem. Gdy mięso się juz fajnie zarumieni, dodać koncentrat pomidorowy, dobrze wszystko przyprawić solą, pieprzem, kolendrą i garam masalą.
Całość dusić pod przykryciem, od czasu do czasu dolewając nieco wody, aż mięso będzie całkiem miękkie.

Dodać do tego marchewkę i wszystko dobrze wymieszać. Naśtępnie dodać namoczony ryż, ewentualnie wlać jeszcze trochę wody. Przyprawić jeszcze dodając z pół łyżeczki kardamonu oraz trochę wiecej garam masali. i Całość dusić nadal na małym ognou aż ryż wchłonie prawie całą wodę i będzie miękki.

Na koniec dodać rodzynki i migdały. Dusić jeszcze jeszcze jakieś 5 minut, lub wyłączyć już piec ale pod przykryciem jeszcze danie kilka minut potrzymać, aż ryż całkowicie wchłonie całą wodę.

 

 
Zrobiłam nam dziś obiad w wersji po afgańsku (czy się powinno napisać po afganistańsku?). Bo miałam kulinarną wenę twórczą i ochotę na kulinarne podróże. Nie wiem czy wszystkie przepisy wam dziś napiszę, ale ten muszę po prostu. Bo to było takie dobre, że powiedzieć się nie da. I na pewno u mnie jeszcze nie raz do powtórki.


SKŁADNIKI (dla 4 osób):

* ok. 1 kg oberżyn (bakłażanów)
* 2 cebule
* 2 pomidory
* 4 łyżki koncentratu pomidorowego
* oleju do smażenia
* sól, mielona kolendra, pieprz cayenne
* 3 ząbki czosnku
* ok. 250 - 300 g śmietankowego twarożku

Oberżyny obrać ze skórki (najlepiej przy pomocy obieraka), przekroić wzdłuż, a następnie pokroić w plastry o grubości ok. 1 cm. Teraz potrzebne nam będie duże sito (durszlag). Wykładać plastry oberżyn na sito przesypując je solą, tzn. warstwa oberżyn, sypiemy solą, znowu warstwa oberżyn i znowu solimy itd. Tak posolone oberżyny odstawiamy na sicie na jakieś 2 godziny. W tym czasie powinna z nich wyciec woda z ewentualną goryczką (bywa że nie przygotowane w ten sposób oberżyny są po upieczeniu gorzkawe w smaku).
Po tym czasie wypłukać je na sicie dobrze z soli i najlepiej nieco przesuszyć na papierowym ręczniku.

Cebulę obrać i pokroić w kostkę.
Pomidory naciąć na krzyż, zalać wrzątkiem na minutkę, potem opłukać zimną wodą i obrać je ze skórki. Pokroić na małe kawałki.

W głebokiej patelni lub szerokim płaskim garnku rozgrzać nieco oleju i upiec na nim porcjami oberżyny. Piec z obu stron po 2 -3 minutki, pinować by się nie przypaliły. Podpieczone odstawić do jakieś miski.

W tej samej patelni znowu rozgrzać nieco oleju i wrzucić na to pokrojoną cebulę. Lekko zeszklić. Dodać pokrojone pomidory, smażyć jeszcze przez kilka minut. Następnie dodać koncentrat pomidorowy, wlać szklankę (lub odrobinę więcej) wody i dusić całość na małym ogniu. Wszystko dobrze wymieszać. Przyprawić solą, pieprzem cayenne i kolendrą.

Do tego przełożyć podpieczone wcześniej oberżyny i pod przykryciem dusić na bardzo małym ogniu jeszcze jakieś 10 - 15 minut.

W tym czasie przecisnąć czosnek przez praskę i wmieszać go do twarożku.

Badenjan borani podawać razem z kleksami czosnkowego twarożku.
Naprawdę smakuje to wyśmienicie i ja osobiście nie potrzebowałam do tego dania żadnych zapychaczy, ale oczywiście można podawać z ryżem lub z chlebem (najlepiej pasuje do tego Fladenbrot).

  • awatar muchopacka: Nigdy nie jadłam bakłażanów i planowałam zrobić zapiekankę,ale nie mogę znaleźć zachęcającego przepisu :( takie smażone wyglądają bardzo apetycznie,chyba zapiekanka zejdzie na inny plan :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dawno nie piekłam nic słodkiego. I dlatego w ramach rozpieszczania nas postanowiłam zrobić te goferki. Przepisów na gofry belgijskie jest mnóstwo. Mój powstał jako zlepek kilku wyczytanych w necie lub książkach.
I muszę powiedzieć, że chyba to są moje ulubione gofry. Są lekkie i chrupiące na zewnątrz. Najlepsze z dodatkiem świeżych owoców, np malin, jagód czy truskawek i oprószone lekko cukrem pudrem. Ja dziś zrobiłam z polewą czekoladową.

Gofry te są naprawdę łatwe do przygotowania, więc jeśli posiadacie w domu gofrownię, to jak najbardziej wam polecam.


SKŁADNIKI (na ok. 12 okrągłych lub 20 prostokątnych gofrów):

* 180 g masła
* 500 g mąki
* 20 g świeżych drożdży
* 3 łyżki cukru
* 400 ml mleka
* 250 ml gazowanej wody mineralnej
* 3 jajka
* 2 szczypty soli

na polewę:
* 2 czubate łyżki masła
* 2 łyżki słodkiej śmietany
* 6 - 7 czubatych łyżkek słodkiego kakao
* 1 łyżeczka żelatyny

Masło włożyć do jakiegoś garnuszka i rozpuścić, a nastepnie odstawić do przestudzenia.
W innym garnuszku lekko przygrzać mleko, tak by było letnie a nie gorące.
Drożdże pokruszyć do jakieś miseczki, posypać 1 łyżeczką cukru i zalać ok. 1/3 mleka i dobrze wymieszać. Odstawic na jakies 10 minut.

Mąkę przesiać do dużej miski. Wmieszać do niej 1 szczyptę soli i resztę cukieru.
Jajka rozbić oddzielając żóltka od białek.

Do miski z mąką dodać teraz żółtka, wlać rozczyn drożdży, resztę mleka, wodę mineralną i rozpuszczone masło. Wszystko dobrze zmiksować mikserem by nie było żadnych grudek i odstawić na jakieś 20 minut.
W tym czasie ubić pianę z białek dosypując do nich 1 szczyptą soli. Sztywną pianę delikatnie wmieszać łyżką do ciasta. Ponownie wszystko odstawić na jakieś 30 - 40 minut.

Po tym czasie rozgrzać gofrownicę i bez smarowania jej tłuszczem upiec goferki.

Goferki podawać jak tam lubicie. Z dodatkiem owoców, lub posypane cukrem pudrem. Albo tak jak ja z polewą czekoladową.

Można użyć polewy sklepowej. Ja natomiast robię ja tak:
Masło, śmietanę i kakao rozpuścić na małym ogniu cały czas mieszając. Masa powinna być dość gęsta. Jeśli potrzeba dodać jeszcze 1 łyżkę słodkiego kakao. Na końcu wmieszać łyżeczkę żelatyny.
Ciepłą polewą posmarować gofry i odstawić by polewa ostygła.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

smakoszka
 
czarny-motyl
 
Kochana, O ile mnie pamięć nie myli to masz dziś urodzinki. Zatem życzę ci wszystkiego co dobre, miłe i piękne.
Ponieważ nie zawsze sprawy idą tak, jak byśmy chcieli, życzę ci otwratości na wszystko, ciałem i duszą, by wszelkie niespodzianki jaki przyniesie Ci życie okazały się dla Ciebie małymi promyczkami szczęścia. Życzę ci umiejętności rozpoznawania sprzyjających okoliczności, by szansom nie mogły przejść obok i zniknąć bez wykorzystania. Przede wszystkim jednak życzę Ci byś nie zatraciła w sobie zdolności cieszenia się z małych rzeczy, drobnych spraw, które nadają naszej codzienności cudownych barw.
Jednym słowem spełnienia, radości i Miłości.
  • awatar czarny motyl: @Yayko: @asia3544: @ZmalowanaMi94: @w oczekiwaniu: @sarfinger: ogromnie dziękuję za życzenia :*
  • awatar sarfinger: no, też mi się coś tak wydaje,że dzisiaj były,jak to mówi mój o swoich urodzinach 'narodziny piękna' ;) Wszystkiego najlepszego i niech Ci się szczęści, malutka ładnie rośnie,a w Waszym związku będzie jak najlepiej :)
  • awatar w oczekiwaniu: i ja się podpisuję pod życzeniami :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

smakoszka
 
vivianchristine
 

Słoneczko, myślę o Tobie.
Nie piszesz, ale wiem że czasem tu zaglądasz. Promyczki dla ciebie ślę.
 

 
Nie zawsze musi być mięso. Osobiście bardzo lubię takie jednogarnkowe dania warzywne. I wcale nie trzeba mieć wielu warzyw, czasem z najprostszych można wyczarować coś dobrego.


SKŁADNIKI (dla 4 osób):
* 1 mała dynia (ok. 900 - 1200 g dyni)
* 1 kubek dowolnej fasoli (ja miałam malutką czarną)
* 1 por
* 1 cebula
* 2 czubate łyżeczki ostrego curry
* 3 - 4 łyżki mleka kokosowego
* 1 - 2 łyżki koncentratu pomidorowego
* nieco oliwy
* łyżka masła
* sól, pieprz, chilli, suszony cząber

Fasolę namoczyć w wodzie na kilka godzin (jeśli jest większa, to nawet na całą noc). Następnie przepłukać ją i ugotować w świeżej osolonej wodzie, dodając łyżkę masła i około łyżeczki cząbru. Gotować tak długo aż fasola będzie miękka. Na koniec odcedzić na sitku.
Można też użyć fasoli z puszki.

Dynię obrać i pokroić w kostkę.
Cebulę i por pokroić w paseczki lub w kostkę. W dużym garnku lub w dużej głębokiej patelni podsmażyć na oliwie posiekaną cebulę z porem przez minutę. Dodać curry i jeszcze chwileczkę podsmażyć. Następnie dorzuć dynię. Wszystko dobrze wymieszać, dolać nieco wody, posolić, popieprzyć i dusić całość na średnim ogniu mieszając od czasu do czasu. Po jakiś 10 minutach dodać mleko kokosowe, nie dolewać już wody. Dusić wszystko do momentu aż dynia będzie miękka i zacznie się prawie rozpadać, a większa część wody odparuje. Dodać wcześniej ugiotowaną i odsączoną z wody fasolkę oraz koncentrat pomidorowy. Wszystko dobrze przemieszać i ewentualnie jeszcze doprawić.
Gotowe.

 

 
Czasami trzeba sobie pozwolić na małe przyjemności. Tak więc upiekłam nam dzisiaj serniczki. Sa pyszne, na ciasteczkowo - owsianym spodzie, z wyrażną cytrynową nutą i właśnie tymi figami, które idealnie tu pasują.


SKŁADNIKI (na 6 małych form do tartaletek):

na spód:
* 200 g kruchych ciasteczek, najlepiej o korzennym smaku (ja miałam spekulatius), ale moga tez byc zwykłe herbatniki
* na oko 2 garście płartków owsianych
* 140 g stopionego masła

na masę serową:
* 1 kg twarożku typu quark lub sera na serniki (z wiaderka)
* 3 jajka
* pół paczki budyniu waniliowego lub 1 opakowanie wspomagacza do serników (Käsekuchen Hilfe)
* 120 g cukru
* skórka i sok z 1 cytryny

ponadto:
* 3 świeże dojrzałe figi

Ciasteczka pokruszyć lub zmiksować w blendrze. Dodać do nich płatki owsiane i roztopione masło. WDobrze wszystko wymieszać. Masa ciasteczkowo - owsiana będzie nieco krucha, ale to nieszkodzi. Włożyć ją na dno tartaletek.

Piekarnik nagrzać do 175°C.

Przygotować masę serową. Twarożek, cukier i jajka zmiksować na jednolitą masę. Następnie wmiksować proszek budyniowy lub Käsekuchen Hilfe. Na koniec dodać skok i skórkę z cytryny. Masę serowoą nałożyć do tartaletek na przygotowany wcześniej spód.

Figi umyć i pokroić na mniejsze kawałki. Na każdym serniczku poukładac po kilka kawałków fig.

Serniczki wstawić do nagrzanego piekarnika (175°C, termoobieg) i piec jakieś 30 minut. Gotowe.
  • awatar PRZEPIŚNIK: mniaaaammmmmm ja jadłam pierwszy raz figę w tym roku w deserze :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Przepiękne to jest.
Piękna muzyka, piękny tekst.
Zakachałam się w tej piosence.

Za każdym razem jak ją słyszę czuję w środku, we mnie, rosnący uśmiech. Tak jakby rodził się nie na mojej twarzy, ale gdzieś głęboko w sercu. I powoli obejmując mnie wypływa na zewnątrz.
Ta piosenka ma w sobie coś takiego właśnie pieknego, że powiedzieć tego nie umiem. Ale poczuć. Mocno. Aż do łez.
 

 
Zezon grzybowy się zaczął u nas na dobre. Jutro w planach grzybobranie. A tymczasem wygrzebałam ostatnie suszone prawdziwki z naszych zeszłorocznych zbiorów i zrobiłam risotto grzybowe.
Jak każde risotto moze i nie jest zbyt fotogeniczne, ale smakuje rewelacyjnie. Jak dla mnie bajka.


SKŁADNIKI (na 4 porcje):

* ok. 500 g świeżych lub 150 - 200 g suszonych grzybów (u mnie były to suszone prawdziwki)
* 2 cebule
* 1 - 2 ząbki czosnku
* 1 - 2 łyżki masła
* 1 szklanka białego wina
* 300 g ryżu arborio lub innego do risotto
* ok. 750 - 850 ml bulionu (może być z kostki)
* pół pęczka natki pietruszki lub lubczyku
* sól, pieprz, suszony zmielony rozmaryn
* ok. 80 g startego parmezanu

Jeśli mamy grzyby suszone namoczyć je w ciepłej wodzie i odstawić na godzinę. Jeśli mamy grzyby świeże to oczyścić i pokroic na mniejsze kawałki.
Cebulę pokroić w kostkę, czosnek posiekać lub przecisnąć przez praskę.

W głębokiej patelni rozgrzać masło i wrzucić na to cebulę z przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Leciutko zeszklić. Dodać pokrojoną grzyby. Jeśli mieliśmy grzyby suszone to należy je nieco odcisnąć z wody, w której były moczone. Wodę jednak zachować. Wsypać ze dwie szczypty zmielonego suszonego rozmarynu, posolić i popieprzyć. Smażyć wszystko przez parę minut.

Następnie wsypać ryż i znowu smażyć przez kilka minut, aż ryż nieco się jakby zeszkli. Wlać wino, znowu minutkę podusić. Potem stopniowo dolewać bulion i co jakiś czas mieszając gotować risotto tak długo, aż ryż będzie miękki.
Risotto należy pilnować i co chwilę mieszać, by nam się nic nie przypaliło. W miarę potrzeby dolewać przy tym bulion. Jeśli ryż będzie nadal nieco twardy, można dolać nieco wody, w której były moczone grzyby.
Na koniec doprawić pieprzem i solą.

Umyte zioła drobno posiekać i wmieszać tuż przed podaniem do potrawy. Podawać posypany startym parmezanem. Gotowe.

Zdjęcie zrobiłam nieco dupowate, tak wygląda to jak brązowy kleks - kupka na niewiadomo czym. Ale następnym razem może uda mi się kliknąć lepsze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Obudziłam sie rano, a tam za oknem wreszcie przestało padać. Lubię deszcz, ale co za dużo to nie zdrowo, dlatego uciszyłam się niezmiernie kiedy wyjrzało dziś wreszcie słoneczko. Od razu tak jakoś radośniej i człowiek ma więcej energii.

Zadzwoniła Mama z wiadomością, iż przyjedzie do nas w przyszłym tygodniu. Wszyscy się cieszymy na tę nespodziewaną Mamy decyzję, zwłaszcza że dawno Mamy nie widzieliśmy. I chociaż kiedy rozmawiałam z Mamą przez telefon może nie okazałam aż tak bardzo raodości, to jak teraz myślę o tej Mamy wizycie to cieszczę się z każdą chwilą bardziej i bardziej.

No, ażeby dzień był jeszcze bardziej niespodziweankowy, to właśnie przed chwilą dostałam całkiem niespodziewaną przesyłkę od Goath. A w niej prezenty dla mnie. I list. List przeczytałam raz i drugi, i nawet trzeci. I chyba z tych słów napisanych ręcznie na papierze, w których odkryłam tyle ciepła i serca zwyczajnie cieszę sie najbardziej. Goath, dziękuję ci z całego serca.

  • awatar suszi94: Mam nadzieję, że wena wkrótce nadejdzie :D
  • awatar Bafka: @suszi94: Jakoś ostatnio nie mam weny do malowania. SDtoi rozpoczęty obraz na sztalugach i nie moge sie zabrac by go skończyć.
  • awatar suszi94: Dziękuję za komentarz:) Tak, sama widzę u siebie postępy. Nie rysuję doskonale, ale lepiej - i z tego się cieszę i to bardzo, bo to chyba jedyna rzecz, która mi wychodzi. Nie można mieć wszystkiego tak od razu:) A ja czesto wchodzę na Pani bloga i czekam aż w końcu namaluje Pani jakiś obraz ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
W tym roku ziółka na moim balkonie nie są tak bujne i liczne jak w latach poprzednich. Pogoda spowodowała, że część zwyczajnie mi padła gdy roślinki były jeszcze maleńkie. Jednak ku mojej uciesze najważniejsze rosną całkiem ładnie.

Wrażliwa bazylia okazała się być wcale nie taka wrażliwa. Mam trzy bujne krzaczki, które mimo tego, że prawie dziennie skubię z nich po kilka lub kilkanaście listków wciąż pną się dzielnie w górę.
Każdy z tych krzaczków jest nieco innej odmiany. Bazylia genovese, ta najbardziej znana i ponoć najbardziej wrażliwa, u mnie rośnie po prostu jak szalona. Ma delikatny smak i pachnie tak intensywnie bazyliowo.
Bazylia cynamonowa jest w smaku nieco wyrazistsza, właśnie z tą dodatkową cynamonową nutą.

I wreszcie bazylia tajska, znacznie pikantniejsza, bardzo wytrzymała. Rośnie nieco wolniej, ale za to nawet upały jej nie powaliły.

O dziwo między tymiankiem rośnie mi też całkiem bujnie hyzop, choć nawet nie pamiętałam, że go wysiałam. Zaczęłam więc i jego używać w mojej kuchni i ku mojejemu zadowoleniu ciekawe, nowe dla mnie smaki odkrywam.

W wielkich donicach niezmordowane pną się w górę rozmaryn, trybula ogrodowa, lubczyk i szałwia ananasowa.

No i wreszcie Pimpinelle (nie znam polskiej nazwy), która wysiałam bardziej dla picu, a teraz równie często ląduje ona na naszych talerzach jak popularna bazylia.

Mam też swoje własne papryczki chilli. Wybrałam odmiane ładgodniejszą, ale jednak jest to wciąż chilli. I ma ten pazur. Aż szkoda, że mam tylko jeden krzaczek.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Kartoffelgulasch to taka typowo staroniemiecka potrawa, popularna szczególnie w Szwabii. Robi się go w różnych wersjach, czasem z dodatkiem kiełbasy czy boczku, czasem też i innych warzyw, jak np fasolki. Głównym składnikiem są jednak właśnie ziemniaki.
My lubimy ten kartoflany gulasz w wersji wegetariańskiej.
I powiem wam jedno, kiedy zrobiłam go po raz pierwszy byłam zachwycona odkryciem tego dania. Tym że zwykłe kartofle mogą tak dobrze smakować.
I obojętnie czy jako dodatek do obiadu, czy też solo, ten gulasz w naszym domu zawsze cieszy sie powodzeniem. Polecam wypróbować i wam.


SKŁADNIKI:

* 10 - 12 średniej wielkości ziemniaków
* 2 papryki (u mnie pomarańczowa i żółta)
* 2 cebule
* 4 - 5 ząbków czosnku
* nieco oliwy lub oleju
* garść gałązek świeżego tymianku (można pominąć)
* 4 goździki
* 1 laska cynamonowa
* 2 liście laurowe
* ok. 3/4 szklanki białego wytrawnego wina
* ok. 1,5 szklanki bulionu (może być z kostki)
* 2 - 3 łyżki koncentratu pomidorowego
* sól, pieprz, cukier, chilli, gałka muszkatołowa, ja dodatkowo dodaję jeszcze nieco przyprawy curry Shawal Karl http://smakoszka.pinger.pl/m/13493006, ale nie jest ona konieczna

Najpierw musimy sobie przygotować warzywa.
Ziemniaki obrać i pokroić w grubą kostkę. Umyte papryki i cebulę w nieco mniejszą kostkę. Czosnek posiekać lub przecisnąć przez praskę.
Gałązki tymianku związać nitką, żeby potem można było łatwiej wyłowić go z garnka.

W garnku rozgrzać nieco oliwy lub oleju i wrzucić na to cebulę z czosnkiem. Nieco posolić, popieprzyć, dodać z pół łyżeczki cukru, wsypać nieco chilli, startej gałki muszkatołowej i jeśli chcecie też inne przyprawy (suszone zioła czy tak jak u mnie curry shawal karl). Wszystko przemieszać, leciutko podsmażyć. Natępnie dodać pokrojoną paprykę i znowu podsmażyć to z minutkę. Wreszcie dorzuć kartofle.

Wlać wino, wlać bulion, dorzucić tymianek, liście laurowe, cynamon i goździki. całość dusić jakieś 25 - 30 minut, aż ziemniaki będą miękkie i wyparuje większość wody. Na koniec wyłowić tymianek, laskę cynamonową i liście laurowe. Dodać koncentrat pomidorowy, dobrze wszystko wymieszać i ewentualnie jeszcze doprawić. Gotowe.
  • awatar Louve: chyba nawet mnie by wyszedl:-) uwielbiam kartofle:-)
  • awatar Jestem Arielka: Wygląda przepysznie :) aż się głodna zrobiłam :)
  • awatar b_gallerani: też wypróbuję :) mój facet bardzo ziemniaczany ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›