• Wpisów:1377
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:102 dni temu
  • Licznik odwiedzin:412 835 / 3015 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Znalazłam tę stronkę:
http://snip.ly/xUkc#http://gurbacka.pl/sol-odkwaszajaca-organizm-ktora-powinna-byc-w-kazdym-domu-przepis/
I po prostu wiedziałam, że taka sól to coś dla mnie. Tym bardziej, że sama mam często problemy związane z zakwaszeniem organizmu. No więc postanowiłam nie odkładać tego na kiedyś tam, tylko od razu zabrałam się do roboty. I ... jestem zachwycona tą solą.

Może taka gotowa sól po zmieleniu wygląda jak popiół, ale zapewniam was, że pachnie cudownie. A w smaku zwyczajnie mnie zaskoczyła. Pozytywnie. I chociaż zrobiłam tę mieszanke zaledwie kilka dni temu, to w naszym domu już wszyscy zdążyliśmy tak się do niej przyzwyczaić, iż po normalną sól nikt z nas już nie sięga. Czy do sałatek, czy do jajek, do kanapek czy nawet do kartofli, wszyscy wybieramy tę przepięknie pachnącą i smakowitą sól ziołową. Tak więc i wam polecam, bo naprawdę warto.



SKŁADNIKI:

* 10 łyżek soli kamienbnej lub morskiej
* 5 łyżek czrnuszki
* 5 łyżek kminku
* 5 łyżek siemienia lnianego

Na rozgrzaną patelnię wsypać sól i pozostałe zioła i wszystko, lekko mieszając, podprażyć przez jakieś 4 - 5 minut. Odstawić, by wszystko nieco przestygło. Potem umieścić w młynku do kawy i zmielić na drobno.
Po zmieleniu można jeszcze raz podprażyć przyprawę przez minutkę czy dwie, ale ja tego już nie robiłam. Pachnie bez dodatkowego podprażania obłędnie.

Przechowywać najlepiej w szczelnie zamkniętym słoiczku, bez dostępu światła (czyli np w szafce kuchennej).

 

 
Jeden z moich wujkow ma swoja pasieke i chyba dlatego ja sama od najmlodszych lat bylam nauczona do spozywania naturalnego miodu. W moim domu wszyscy jestesmy milosnikami tego cudownego daru natury. U mnie kazdy z nas ma swoj ulubiony miodzik ze wzgledu na smak czy konsystencje i dlatego zawsze w kuchni mam kilka sloikow. Nie tylko slodzimy miodem herbatke czy inne domowe napoje. Czesto zamiast cukru dodaje go do wypiekow, ale tez laduje on na kanapkach czy (obowiazkowo) jako tajemny dodatek poprawiajacy smak jakiegos sosu np pomidorowego. Nie kupuje nigdy miodu w zwyklych sklepach, bo nie mam jakos zaufania do nich czy nie sa oszukane. Wole miodzik kupowac prosto z pasieki, od pszczelarzy.

Tak czy siak chcialam wam jedynie przypomniec o tym, ze naprawde warto pokochac miod, bo jakikolwiek wybierzecie, ten naturalny ma zawsze cudowne wlasciwosci.

-----------------------------------------------------------------------------------------

Miód jest jednym z najstarszych leków używanych na świecie. Poprawia odporność organizmu, ma właściwości antybakteryjne i przeciwzapalne.

Składa się głównie z fruktozy, glukozy i wody. Zawiera również inne cukry i enzymy śladowe oraz szeroką gamę witamin, w tym witaminy B6, B1, B2 i B5 i minerały takie jak wapń, miedź, magnez, mangan, fosfor, potas, sód i cynk, antyoksydanty i aminokwasy. Warto wspomnieć, że niezwykle cenne w miodzie jest żelazo, bo choć jest go mało, to występuje w bardzo dobrze przyswajalnej formie.
Różne odmiany miodu posiadają także dużą ilość przyjaznych bakterii (pałeczki kwasu mlekowego i szczepy Bifidobacterium), co potwierdza leczniczą moc miodu.

-) Ma działanie antybiotyczne, powodujące zahamowanie rozwoju drobnoustrojów, działanie przeciwzapalne oraz podniesienie odporności na zakażenia i infekcje.
-) Ma zastosowanie w leczeniu dróg oddechowych, układu krążenia, układu pokarmowego, wątroby, układu nerwowego, chorób wewnętrznych i zewnętrznych.
-) Korzystnie wpływa na układ nerwowy, dzięki zawartości glukozy. Systematyczne spożywanie miodu obniża napięcie nerwowe, uspokaja, usprawnia pracę umysłową, zwalcza migrenowe bóle głowy, chroni przed stresem.
-) Jest cennym produktem odżywczym zwłaszcza dla osób wyczerpanych pracą fizyczną czy umysłową. Obecna w miodzie acetylocholina obniża ciśnienie i poprawia krążenie krwi, natomiast cholina działa ochronnie na wątrobę oraz zwiększa wydzielanie żółci. Jony metali zawarte w miodzie stymulują produkcję czerwonych ciałek krwi i hemoglobiny.
-) U dzieci spożycie miodu wzmaga rozwój umysłowy, wspomaga odporność, zwiększa apetyt, przeciwdziała zaparciom, wzdęciom, zapobiega wymiotom, wywiera lekkie działanie nasenne i uspokajające.
-) Zawarte w miodzie cukry proste odgrywają rolę w procesie detoksykacji, chroniąc w pewnym stopniu organizm przez działaniem zanieczyszczonego środowiska, obniżając toksyczne działanie używek tj. alkoholu, nikotyny.


*Miód wielokwiatowy*, zwany potocznie miodem tysiąca kwiatów, pszczoły wytwarzają z nektarów zebranych z wielu roślin miododajnych kwitnących na polach, w sadach, lasach i na łąkach w tym samym czasie. Miód z kwiatów wiosennych ma jasny kolor, przyjemny zapach i łagodny smak. Miód z nektaru kwiatów letnich jest znacznie ciemniejszy i ma bardziej zdecydowany smak oraz zapach. Dzięki łatwo przyswajalnym cukrom prostym wspomaga mięsień sercowy. Pomocny przy chorobach wątroby i pęcherzyka żółciowego. Osobom uczulonym na pyłki pomaga znosić i uodparniać się na alergie. Ze względu na łagodny smak, miód wielokwiatowy poleca się podawać dzieciom przy leczeniu grypy, przeziębień, chorób dolnych dróg oddechowych, a także zapobiegawczo.

*Miód rzepakowy* jest w stanie płynnym prawie bezbarwny lub ma barwę lekko słomkową i słaby zapach kwiatów rzepaku. Bardzo szybko krystalizuje, drobne kryształki mają smalcowatą konsystencję oraz białą lub kremową barwę. Dobrze rozpuszcza się w wodzie. Pomocny w leczeniu wątroby, trzustki, nerek, układu pokarmowego, wrzodów żołądka i dwunastnicy. Polecany jest przy leczeniu schorzeń układu krążenia, niewydolności mięśnia sercowego, dusznicy sercowej i miażdżycy. Obniża ciśnienie tętnicze krwi i wyrównuje niedobory potasu w organizmie. Skuteczny także przy przeziębieniach i stanach zapalnych dróg oddechowych. Przyspiesza gojenie ran. W przypadku oparzeń zapobiega tworzeniu się pęcherzy.

*Miód gryczany* jest najczęściej ciemno-herbaciany lub brunatny. Ma charakterystyczny zapach i ostry smak. Dzięki dużej zawartości rutyny, substancji oczyszczającej naczynia, polecany jest przy miażdżycy, chorobie wieńcowej i nadciśnieniu tętniczym. Sprzyja odbudowe komórek kostnych, wzmacnia układ odpornościowy. Przyspiesza gojenie ran i zrastanie kości. Stosowany jest w leczeniu i prewencji schorzeń układu krążenia powodowanych przede wszystkim występowaniem miażdżycy. Polecany również przy zapaleniach nerek i opłucnej, stanach osłabienia pamięci, leczeniu jaskry, osłabionego wzroku i słuchu.

*Miód lipowy* w stanie płynnym ma kolor jasnożółty, czasem bursztynowy z zielonkawym odcieniem. Zapachem przypomina kwiaty lipy. W smaku jest pikantny, czasem z lekką goryczką. Działa antyseptycznie, przeciwskurczowo, napotnie, przeciwgorączkowo, wykrztuśnie, lekko nasennie i uspokajająco, obniża gorączkę. Pomaga w leczeniu grypy, przeziębienia, kaszlu, ostrych i przewlekłych chorobach przeziębieniowych, anginach, zapaleniach zatok obocznych nosa, dróg oddechowych. Zalecany jest przy chorobach dróg moczowych i nerwicach. Odznacza się wysoką aktywnością antybiotyczną.

*Miód akacjowy* w stanie płynnym jest jasny. Odznacza się niską aktywnością antybiotyczną. Pomocny w leczeniu wrzodów żołądka, dwunastnicy, zapalenia błony śluzowej oraz stanów kurczowych jelita cienkiego i grubego. Zalecany przy leczeniu nadkwasoty żołądka, zaburzeń przewodu pokarmowego i układu trawiennego. W chorobie wrzodowej przyspiesza regenerację tkanki, odnowę błony śluzowej, usuwanie nadżerek i owrzodzeń. Łagodnie wycisza niepokój wewnętrzny, ułatwia zasypianie, wzmacnia znużony, wyczerpany organizm. Zaleca się wypicie na 2 godziny przed snem szklanki naparu z melisy z łyżką miodu akacjowego. Ze względu na dużą zawartość fruktozy może być stosowany przy niektórych rodzajach cukrzycy.

*Miód spadziowy* wytwarzają pszczoły z zebranej z drzew i roślin rolniczych wydzieliny produkowanej przez mszyce i czerwce. W sprzedaży spotykamy najczęściej miody ze spadzi iglastej i ze spadzi liściastej. Różnią się barwą, konsystencją, smakiem, aromatem i szybkością krystalizacji. Są to miody gęstsze od nektarowych i zawierają więcej związków mineralnych, szczególnie potasu, fosforu, chloru, siarki, wapnia, magnezu i żelaza. Charakteryzuje je wysoka aktywność antybiotyczna i bakteriobójcza. Działają antyseptycznie, przeciwzapalnie i wykrztuśnie, wspomagają system odpornościowy człowieka. Polecane są w schorzeniach dróg oddechowych, przewodu pokarmowego, serca, układu krążenia, układu nerwowego, przy zaburzeniach trawienia. Zalecane są osobom pracującym dużo przy komputerze.

*Miód mniszkowy* ma jasnożółty kolor, krystalizuje szybko, nierównomiernie. Ma wysoką aktywność biologiczną (czy biotyczną). Polecany jest przy chorobach żołądka, zaburzeniach trawienia, chorobach jelit, skurczach żołądka i jelit oraz chorobach wątroby i dróg żółciowych, a także przy niedokrwistości i schorzeniach reumatycznych. Pomocny w stanach wyczerpania psychicznego i fizycznego.

*Miód wrzosowy* należy do najlepszych miodów nektarowych. Ma barwę brunatno-czerwoną. Krystalizuje dość szybko, przybierając galaretowatą konsystencję w kolorze pomarańczowym lub ciemnobrunatnym. Nie jest zbyt słodki, ma przyjemny zapach wrzosu. Zalecany jest przy chorobach dróg moczowych, prostaty, kamicy nerkowej oraz przy zapaleniu jelit i biegunkach. Zwiększa odporność organizmu i chroni przed rozwojem zakażeń.

*Miód leśny* ma intensywny kolor i subtelny aromat charakterystyczny dla lasów. Zwykle jest to mieszanka zapachów lipy, dzikiej róży, głogu, maliny, kruszyny dziurawca, rumianku, borówki i wielu innych ziół. Różnorodność nektarów, z których pszczoły wytworzyły miód leśny, wzbogaca jego jakość. Miód leśny pomaga w przeziębieniach i schorzeniach na tle alergicznym, wzmacnia system nerwowy i poprawia samopoczucie.

*Miód nawłociowy* pojawił się sprzedaży nie tak dawno. Ma charakterystyczny kwaśno-słodki smak, po skrystalizowaniu mętnieje i przybiera jaśniejszą barwę. Odznacza się wysoką aktywnością antybiotyczną. Polecany jest przy dolegliwościach i schorzeniach dróg moczowych, pęcherza, prostaty, kamicy nerkowej i zapaleniu jelit. Pomocny przy leczeniu grypy, kataru, przeziębień i biegunek. Jest lubiany przez dzieci.

*Miód nostrzykowy* o lekkim zapachu waniliowym ma jasny kolor, a po skrystalizowaniu staje się jeszcze jaśniejszy lub żółty. Zawiera kumarynę, która obniża ciśnienie tętnicze krwi. Miód działa uspokajająco i nasennie. Zalecany przy nerwicy serca oraz przy innych schorzeniach serca i naczyń krwionośnych. Zapobiega degeneracjom mięśnia sercowego na tle miażdżycy oraz zakrzepowemu zapaleniu żył. Ma wpływ na zmniejszenie krzepliwości krwi, obniża ciśnienia krwi oraz wykazuje działanie przeciwkrzepliwe. Zaleca się go jako środek przeciwskurczowy w chorobie wieńcowej serca i zakrzepicy naczyń wieńcowych. Można polecić także przy bezsenności, migrenie, nerwobólach i zespole klimakterycznym.

*Miód koniczynowy* wytwarzają pszczoły z nektaru koniczyny białej i czerwonej. Jest aromatyczny, łagodny i ma kwaskowaty smak. W stanie płynnym ma słomkowo-żołtą lub łososiową barwę. Krystalizuje powoli, przyjmując gęstą, drobnoziarnistą konsystencję. Działa wykrztuśnie, napotnie, przeciwzapalnie i moczopędnie. Jest skuteczny przy zatrzymaniu moczu, w leczeniu biegunek, niedomagań przewodu pokarmowego, zapalenia oskrzeli i wyczerpania nerwowego. Dzięki dużej zawartości fruktozy polecany jest przy cukrzycy.

*Miód słonecznikowy* o intensywnej żółtej słonecznej barwie, ma lekko kwaskowy smak i kremową konsystencję. Po skrystalizowaniu zachowuje miękkość. Pomaga w leczeniu chorób układu krążenia, wątroby, stanów zapalnych górnych dróg oddechowych oraz chorób skóry. Ponadto posiada bardzo pozytywne działanie na żołądek oraz jelita. Dodatkową zaletą miodu słonecznikowego jest jego dobroczynny wpływ na poziom ciężkiego cholesterolu LDL.

*Miód faceliowy* jest jasnożółty, ma przyjemny, delikatny, lekko kwaśny smak. Po krystalizacji staje się jasnokremowy, prawie biały. Zalecany jest przy przeziębieniach i nieżycie żołądka.

*Miód lawendowy* jest herbaciany w kolorze, ma delikatny zapach i smak. Wspomaga leczenie nerwic, łagodzi irytację, zmniejsza depresję, ogranicza wahania
nastrojów, zwalcza bóle głowy, bezsenność, wyczerpanie nerwowe, rozjaśnia umysł. Działa take kojąco na serce.

*Miód eukaliptusowy* o barwie jasnobrązowej, ma mocny zapach z przyjemnym aromatem. Łagodzi podrażnienia ukladu oddechowego, działa wykrztuśnie, jest pomocny przy kaszlu, przeziębieniach, w zapaleniu płuc, zapaleniu oskrzeli, krztuściu, zapaleniu zatok, astmie, posiada działanie przeciwgruźlicze. Jest dobrym antyseptykiem. Wspomaga gojenie ran.

*Miód pomarańczowy* ma jasno herbaciany kolor, subtelny aromat kwiatów pomarańczy, łagodny i przyjemny smak. Działa uspakajająco, ułatwia zasypianie. Ze względu na swój smak polecany jest jako słodki dodatek do potraw, deserów, napojów. Jest dość gęsty, ale lejący. Miód ten potęguje właściwości przypraw i sprawia, że potrawy mają bardziej intensywny i wyrazisty smak.



Na zdjeciu miody jakie akurat mam w domu. Zobaczcie jak roznia sie kolorem i konsystencja. Od gory: eukaliptusowy (to jego wlasnie dodaje jako tajemny dodatek do sosow), rzepakowy (ulubiony Daniela), wielokwiatowy, slonecznikowy (bardzo kremowy, najbardziej ulubiony przez Olivera), wrzosowy i moj ulubiony spadziwy.
-----------------------
zrodlo:
http://stopnadwadze.pl/odzywianie/porady-odzywianie/cudowny-miod/#respond
http://www.miodzpolskichpasiek.pl/artykuly.php?site=miody
  • awatar zawsze jakieś ALE: Dziadek prowadził pasiekę i zawsze mieliśmy od niego miód. Dziadka nie ma, ale Pani, która z nim to prowadziła została i zawsze o nas pamięta :)
  • awatar B-angel: Miód jest wspaniały, przywożę sobie słoik z Polski i wydzielam nam do herbatki jak jesteśmy przeziębieni...
  • awatar Bafka: @czarny motyl: Kasztanowy ma bardzo specyficzny smak i zapach. Mi tez nie bardzo smakowal i chociaz pewnie sa jacys wielbiciele tego wlasnie, to jak dla mnie byl on po prostu ... beee.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Matka natura na kazda chorobe ma dla nas tez na nia lekarstwo. Dlatego nie trzeba wcale po kazdy lek biegac do apteki. Bowiem wiele specyfikow sami mozecie sobie przygotowac w domu, a czesto sa one o wiele bardziej skuteczne niz te z apteki kupowane bez recepty. Podobnie jest wlasnie z tymi syropami na kaszel, bol gardla i przeziebienia. Nie tylko sa odzywcze i pomagaja, ale co wiecej naprawde smakuja. A wiec nie pogardza nimi dzieci. Mozna je podawac na lyzeczce jako syrop lub np jako dodatek do goracej herbaty. W naszym domu w taki okres jak teraz, kiedy na dworze co chwila pada deszcz, ludzie w autobusach kichaja, smarkaja i kaszla, kiedy zaczyna sie fala przeziebien, przygotowuje dwa sloiki syropu i popijamy go codziennie wlasnie dolewajac sobie do herbatki. I wam polecam.

Syrop ten przygotowany jest na bazie naturalnego miodu. W polaczeniu z owocami cutrusowymi bogatymi w witamine C, ziolami lub przyprawami otrzymujemy pyszne lekarstwo.
Wazne jest by do przygotowania uzyc miodu naturalnego, najlepiej z najblizszej pasieki. Taki miod bowiem uodparnia na pylki rodzimych roslin oraz zmniejsza ryzyko alergii. Nie powinno sie jednak podawac miodu malenkim dzieciom ponizej 1 roku zycia.


SKŁADNIKI (na sloik 500 ml):

* 2 cytryny
* jakis 2- 3 cm kawalek swiezego imbiru
* 300 ml naturalnego miodu

lub

* 1 pomarancza
* kilka gozdzikow
* 300 ml naturalnego miodu

Owoce dobrze wyszorowac szczoteczka i razem ze skorka pokroic na plasterki lub polplasterki. Imbir obrac i tez pokroic na plasterki. Wszystko przelozyc do sloika i zalac miodem. Odstawic na kilka godzin. W tym czasie do miodu przejda soki z owocow i substancje aktywne z pozostalych skladnikow. Potem syrop przechowywac w lodowce. Jest przydatny do spozycia okolo 2 miesiecy.

W zasadzie mozna samemu mozna sobie przygotowac ulubiona wersje takiego syropu. Wazne by miod byl naturalny. Dodajemy co mamy i lubimy:
- cytrusy (cytryny, limonki, pomarancze, grejpfrut), - - - przyprawy (imbir, gozdziki, kardamon, cynamon)
- ziola (mieta, rozmaryn, tymianek, szalwia)

Jesli dodamy ziola, to nalezy dodawac je w calosci, nie poszatkowane i po okolo 24 godzinach wyciagnac z syropu.

Przy kaszlu i przeziebieniach zazywac lyzeczke lub dwie, 3 - 4 razy dziennie lub dodawac po duzej lyzce do herbaty. Mozna stosowac tez po prostu profilaktycznie w okresie zachorowan.




zrodlo tez tu: http://sekrety-zdrowia.org/domowe-syropy-na-kaszel-i-infekcje/
  • awatar Bafka: @czarny motyl: Tylko ziola. Ja tych cytryn nie wyrzucam, tylko dorzucamy sobie tez do herbaty.
  • awatar czarny motyl: Basiu, powiedz mi jeszcze, cytryn nie wyjmować? tylko zioła?
  • awatar czarny motyl: http://www.herbiness.com/ polecam do lektury tego bloga, kobieta która go prowadzi czerpie z natury garściami :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przy trzech facetach w domu, to jeden omlet upieczny na patelni, choćby i największej, zawsze będzie za mało. Dlatego od dawna omlety piekę w piekarniku. Wtedy dla nikogo nie zabraknie, a nawet jeśli czasem coś zostanie, to zawsze można zjeść nieco później, na zimno. Dodatkowym plusem jest to, iż nie grozi mi, bym w ten sposób omlet przypaliła.
Poza tym to naprawdę fajne danie, bo doskonale nadaje się do wykorzystania wszelkich wyrzyno - wędlinowych resztek z lodówki. Na zasadzie co mam to dam. Zatem jak najbardziej i wam polecam.


SKŁADNIKI (na dużą blaszkę, u mnie była okrągła):
* 5 - 6 jajek
* 1 - 2 ziemniaki
* 1 - 2 marchewki
* 1 cebula
* pół czerwonej papryki
* kawałek małej cukini
* kawałek kiełbasy
* 2 - 3 łyżki tartego żółtego sera
* sól, pieprz
* nieco oleju do smażenia

Blaszkę nasmarować lekko wyłożyć (bez żadnego docinania, bo nie potrzeba) arkuszem papieru do pieczenia.
Piekarnik nagrzać do 150°C (termoobieg) lub 175°C (piekarnik bez termoobiegu).

Warzywa umyć, obrać i pokroić na małe kawałki: ziemniaka, cukinię i marchewkę w plasterki, paprykę i cebulę w piórka. Kiełbasę również pokroić w plasterki.

Na patelni rozgrzać olej i podsmażyć na nim warzywa aż zmiękną. Przełożyć je na przygotowaną wcześniej blaszkę. Następnie na patelni podsmażyć pokrojoną w plasterki kiełbasę i również wyłożyć na blaszkę.

Jajka roztrzepać dobrze widelcem, przyprawić solą i pieprzem. Masę tę wylać na podpieczone warzywa z kiełbasą. Posypać całość tartym serem oraz posiekaną pietruszką lub szypiorkiem.

Wstawić do nagrzanego piekarnika i zapiekać jakieś 10 - 15 minut.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Zawsze ją lubiłam. Ale dopiero od niedawna pokochali ją i moi panowie. Smakuje na ciepło i na zimno, jako główna atrakcja obiadu lub w ramach przekąski. Mogłabym pewnie piec ją w zwykłej panierce, ale wolimy bardziej w tej podpicowanej. Jest wtedy bardziej chrupiąca na zewnątrz i nie traci owej chrupkości nawet jak juz ostygnie. Ot, taki to nasz cukiniowy hit ostatnio.


SKŁADNIKI:

* 1 - 2 młode cukinie
* 1 szklanka bułki tartej
* 2 szklanki płatków kukurydzianych
* 1 łyżeczka słodkiej papryki
* pół łyżeczki chilli
* bardzo gęste ciasto naleśnikowe: (2 jajka, mąka, mleko, łyżeczka sóli)
* olej do smażenia

Cukinie należy wybrać szczupłe i młode, żeby nie miały jeszcze gąbczastego środka i dużych pestek. Umyć je, osuszyć i pokroić w plastry grubśoci ok. 7 - 8 mm.

Płatki kukurydziane zmielić nieco w blenderze lub rozdrobnić zwyczajnie gniotąc je pięścią. Wymieszać je z bułką tartą, papryką i chilli.
Przygotować gęste ciasto naleśnikowe i dodając do niego łyżeczkę sóli.
Każdy kawałek cukini obtaczyć w cieście a następnie w przygotowanej panierce z bułki i płatków.
Smażyć na rozgrzanym ale nie bardzo gorącym oleju do chwili zarumienienia. Odsączyć przez chwilę z nadmiaru tłuszczu na papierowy ręczniku. I gotowe.

W środku miękka i delikatna cukinia, na zewnątrz pikantna i chrupiąca panierka. Jak dla nas rarytas.
  • awatar flipendo: tak samo robi sie bakłażana :)
  • awatar czarny motyl: uwielbiam! :D ale paradoksalnie bardziej smakują mi te większe cukinie, pokrojone bardzo cienko i tylko obtoczone w mące i jajku z dodatkiem soli proste rzeczy są najlepsze (najsmaczniejsze)
  • awatar ziemiojad2: o, lubię pamiętam, że raz dałam jakieś inne przyprawy i przed zdjęciem z patelni posypałam tartym serem - też dobre
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Miałam w domu akurat twaróg w wiaderku, który z Polski przysłała mi Mama. Pomyślałam, że przecież trzeba z niego coś dobrego wyczarować. Przejrzałam co mam jeszcze w domu i tak oto wczoraj upiekłam ten placek.

Przyznam się, iż sama byłam efektem końcowym zaskoczona. Bo ciasto wyszło bardzo dobre w smaku. Mięciutkie, wrecz rozpływajace się w ustach i takie, że każdy się kusił na dokładkę.


SKŁADNIKI:
(na blaszkę o wymiarach 40 x 30 cm lub jak u mnie na okrągłą blaszkę o średnicy na cały piekarnik):

na ciasto:
* 180 g miękkiego masła lub margaryny
* 150 g cukru
* 3 jajka
* 4 łyżki mleka
* 1 budyń waniliowy
* 250 g mąki
* 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia

na masę serową:
* 130 g miękkiego masła lub margaryny
* 100 g cukru
* 4 łyżki cukru waniliowego
* 3 jajka
* 1 kg twarogu na sernik z wiaderka
* 150 naturalnego jogurtu
* 1 budyń waniliowy

ponadto:
* 2 puszki mandarynek
* nieco pistacji lub innych orzechów (niekoniecznie)
* 1 torebka przezroczystego Tortenguss (nie wiem czy to jest w Polsce i jak się po polsku nazywa) ale niekoniecznie, bo ciasto smakuje i bez Tortengussa

Piekarnik nagrzać do 175°C.
Blaszkę nasmarować lekko masłem i wyłożyć (bez żadnego docinania, bo nie potrzeba) arkuszem papieru do pieczenia lub nasmarować lekko masłem i wysypać bułką tartą.

Mandarynki odcedzić na jakimś sitku z zalewy. Zalewę zachować.

Przygotwać najpierw ciasto.
Do dużej miski wrzucić masło, cukier, jajka i utrzeć mikserem. Następnie dodać mleko i mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i proszkiem budyniowym. Wszystko dobrze zmiksować.
Tak przygotowane ciasto przełożyć do przygotowanej wcześniej blaszki. Wyrównać powierzchnię. Blaszkę włożyć do nagrzanego piekarnika i piec jakieś 10 - 12 minut.

W tym czasie przygotować masę serową.
W dużej misce utrzeć masło i jajka z cukrem i cukrem waniliowym na puszystą masę. Następnie wmiksować stopniowo twaróg, jogurt, proszek budyniowy i proszek do pieczenia.
Masę tę wyłożyć na podpieczony wcześniej spód. Na tym rozłożyć mandarynki. Można też posypać nieco orzechami . Ja dodałam nieco pistacji.

Zmniejszyć temperaturę w piekarniku do 150°C. Wstawić ciasto i piec jeszcze jakieś 40 - 45 minut.

Po upiczeniu przygotować według przepisu na opakowaniu Tortenguss (jeśli mamy), zastępując jednak wodę zachowaną wcześniej zalewą z mandarynek. Posmarować nim ciasto i poczekać aż nieco wystygnie.
Smacznego.

  • awatar Holly Golightly.: Tortengussa w Polsce nie ma, niestety, ale jak mi sie moje zapasy skonczyly, a do sklepu mi sie nie chcialo (mieszkam przy samej granicy, wiec zakupy w Niemcowni to nie problem), kombinowalam z polaczeniem kisilu i galaretki ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Upleciony dlugo musial czekac na wykonczenie, bo nie za bardzo mialam czas i checi by sie za to zabrac. W ramach rekompensaty dla koszyczka dostal on szate w kolorach teczy. Do tego zolte filcowe kwiatuszki. I oto jest. Calkiem wesoly i kolorowy.

 

 
Czasami z obiadu zostanie nam dość sporo ziemniaczanego purée. A przecież szkoda to wyrzucić. Co zatem można z takich ziemniaczków wyczarować? Ano, na przyklad bardzo dobre w smaku ciacho.
Eksperymentuję z ciastami ziemniaczanami już od jakiegoś czasu i za każdym razem jestem miło zaskoczona. Moje dzisiejsze ciacho pachnie cynamonem, jest soczyste i po prostu przepyszne. Smakuje dużo lepiej niż wygląda.

Zatem jeśli zostaną wam z obiadu ziemniaczki, nie bójcie się przerobić je na jakieś pyszne ciacho na podwieczorek.


SKŁADNIKI (na tortownicę o średnicy 26 cm):

* ok. 450 - 550 g (ilość na oko, po prostu ile macie) ziemniaczanego purée
* 7 czubatych łyżek mąki
* 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
* 2 łyżeczki cynamonu
* 7 łyżek cukru
* 4 - 5 jajek
* 2 czubate łyżki naturalnego jogurtu lub kwaśnej śmietany
* 2 czubate łyżki miękkiego masła
* garść posiekanych orzechów włoskich
* garść rodzynek
* 4 jabłka

na lukier:
* ok. 150 g cukru pudru
* 1 szczypta cynamonu
* 2 łyżki mleka


Piekarnik nagrzać do 175°C.
Tortownice wyłożyć (bez żadnego docinania, bo nie potrzeba) arkuszem papieru do pieczenia lub nasmarować lekko masłem i wysypać bułką tartą.

Do dużej miski wrzucić ziemniaczane purée. Dodać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i cynamonem, cukier, jajka, masło, jogurt lub śmietanę oraz bakalie. Wszystko dobrze zmiksować.

Tak przygotowane ciasto przełożyć do przygotowanej wcześniej blaszki. Wyrównać powierzchnię. Najlepiej blaszką kilka razy uderzyć o blat stolu, by ciasto się w niej lepiej ułożyło.

Jabłka obrać, przekroić na ćwiartki, wykroić gniazdka nasienne i pokroić w plasterki. Plasterki jabłek poukładać dość gęsto na cieście.

Ciasto włożyć do nagrzanego piekarnika i piec jakieś 45 minut.
Po pierwszych 15 - 20 minutach najlepiej przykryć ciasto arkuszem papieru do pieczenia aby nam się za bardzo nie spiekło od góry.

Po upieczeniu, gdy ciasto nieco przestygnie, posmarować go lukrem przygotowanym z cukru pudru, odrobiny mleka i cynamonu.
Smacznego
  • awatar czarny motyl: nieźle wygląda ja do tej pory z wczorajszych ziemniaków robiłam tylko kotleciki-ale chyba się skuszę na upieczenie ich w ten sposób. zawsze to odmiana :)
  • awatar Domisiulek*.*: Wygląda apetycznie :)
  • awatar tikatika: Wygląda ciekawie i jak nie zapomnę to na pewno kiedyś spróbuję. (I chyba to nawet dobra propozycja na ciasto na przedszkolne uroczystości, na które zawsze coś piekę, a oni dla maluchów nie chcą żadnych mas, kremów itd.)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Znalazlam wczoraj w szafce jeszcze garsc zrobionych kiedys "patyczkow" do papierowej wikliny. Akurat lecial "Szpital", ktory lubie ogladac, bo to sobie usiadlam z patyczkami przed telewizorem. Bo lepiej mi sie oglada jak w tzw. miedzyczasie mam zajecie dla rak. I wypletlam koszyczek. Teraz tylko go pomalowac, ozdobic i bedzie.
 

smakoszka
 
malazdzira
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Kojarza mi sie z latem i wakacjami. I obie sa w takich wakacyjnych letnich kolorach.

*skrzyneczka z ważkami 1*



*skrzyneczka z ważkami 2*

  • awatar Domisiulek*.*: Ale śliczne! :)
  • awatar barbarella: Fiolet najbardziej do mnie przemawia, to kolory w jakich sypiam :) Ale wszystkie są piękne Basiu :*
  • awatar Bafka: @ptasiowa: @czarny motyl: dzieki dziewczyny
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Bardzo lubie motywy z pawiem, wiec kiedy wygrzebalam w swoich starych zbiorach te zapomniana serwetke, nie moglam sie jej oprzec. Wiedzialam, ze jakos musze ja wykorzystac. No i tak powstala ta osto skrzyneczka.


Przy okazji moglam wyprobowac jaki efekt daje moja nowo nabyta farba (na zdjeciu ta malinowa). Nie widac tego na fotce, ale farba jest jakby brokatowa i daje calkiem fajny efekt. Kupilam ja na probe i stwierdzam, ze to byl udany nabytek.
  • awatar Hypnotic Poison: @Bafka: Dobrze wrócę :)
  • awatar Bafka: @Hypnotic Poison: Dziekuje. A ty wracaj na pingera. Stesknilam sie za toba.
  • awatar Hypnotic Poison: Tak dawno mnie tu nie było, a widzę że znowu tworzysz piękne dzieła :D Dużo szczęścia i miłości życzę. Miło jest podziwiać Twoje dzieła.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Ze wszystkich skrzyneczek, ktore teraz robilam ta podoba mi sie najbardziej. Zapewne przez ta soczysta radosna zielen w srodku. W ogole jest ona wedlug mnie taka pelna pozytywnej energii, ze az czlowiek ma ochote pohasac gdzies na trawce.

Zdejcia nie oddaja rzeczywistych kolorow, bo oczywiscie nie potrafie zrobic dobrych fot.

 

 
Istnieje punkt na ciele ludzkim zwany Feng Fu – znajduje się on z tyłu na szyi tuż się u podstawy czaszki.

Regularne umieszczanie na nim kostki lodu powoduje odmładzanie organizmu, dodaje energii, witalności, a także pomaga w niektórych chorobach.


Metoda:

Połóż się na brzuchu i umieść kostkę lodu w punkcie Feng Fu, pozostań tak przez ok. 20 min relaksując się. Jeśli nie możesz leżeć w tej pozycji, możesz przymocować lód szalikiem lub folią.

Wykonuj zabieg regularnie w odstępach co 2-3 dni rano przed śniadaniem i wieczorem przed snem. Po 30-40 sekundach poczujesz lekkie ciepło w tym miejscu. Po 30-40 sekundach, poczujesz lekkie ciepło przyjść na miejscu. W pierwszych dniach, będziesz czuć euforie, a to z powodu uwalnianych endrofin.


Korzyści :
- poprawa jakości snu
- poprawa nastroju
- lepsza praca przewodu pokarmowego
- łagodzenie przeziębień
- łagodzenie bólów głowy , szyi, górnych części kręgosłupa, zębów

Pomaga także na:
- choroby układu oddechowego
- choroby sercowo-naczyniowe
- problemy z tarczycą
- PMS
- reguluje cykl miesiączkowy

Ma ddobry wpływ na zdrowie psychiczne.

-------

zrodlo: http://sekrety-zdrowia.org/lepsze-samopoczucie-zdrowie-odmlodzenie-ciala-przy-pomocy-kostki-lodu/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Sezon morelowy u nas rozpoczął się na dobre, to i wypadało upiec coś dobrego. Zwłaszcza, że morele są takie słoneczne już z samego wyglądu, iż zawasze kojarzą mi się po prostu z latem. Zatem żeby mieć więcej słońca na talerzu, wyczarowałam wczoraj te drożdżówki.
Może jest z nimi nieco więcej roboty, bo trzeba zrobić ciasto drożdżowe i kruche i masę budyniową, ale było warto.


SKŁADNIKI (na 16 - 18 sztuk):

na zaczyn:
* 40 g świeżych drożdży
* 1 łyżka cukru
* 1 łyżka mąki
* 100 ml letniego mleka

na ciasto:
* 700 g mąki
* 6 łyżek cukru
* 200 ml letniego mleka
* 2 jajka (o temp. pokojowej)
* 100 g masła

na masę budyniową:
* 500 ml mleka
* 1 budyń waniliowy
* 2 łyżki cukru
* 200 g śmietany schmand lub jak nie macie to kwaśnej (ale wysokoprocentowej 16 - 20 %)

na posypkę:
* 100 g masła
* 200 g mąki
* 8 łyżek cukru
* 1 jajko

ponadto:
* 500 g świeżych, dojrzałych moreli

Morele umyć, osuszyć, wypestować i pokroić na mniejsze kawałki.
Budyń ugotować według przepisu. Odstawić by nieco przestygł.

300 ml mleka wlać do jakiegoś garnuszka i lekko podgrzać, ale tak by było ciepłe, ale nie gorące.

Ze składników na posypkę zagnieść kruche ciasto i wstawić je do lodówki.

Drożdże pokruszyć do jakieś średniej miski, zasypać 1 łyżką cukru i 1 łyżką mąki. Wlać około 1/3 podgrzanego mleka i dobrze wszystko wymieszać. Zostawić zaczyn w jakimś ciepłym miejscu na około 10 - 15 minut do wyrośnięcia.

Do garnuszka z resztą ciepłego mleka dodać masło i odstawić jeszcze, aż masło się całkowicie rozpuści.

Do dużej miski przesiać mąkę. Dodać cukier, jajka, mleko z rozpuszczonym w nim masłem i przygotowany rozczyn. Wszystko najpierw nieco wymieszać dużą łyżką, a potem dłońmi wyrobić na jednolite i gładkie ciasto. Jeśli ciasto będzie się zbyt kleiło i można dosypać 1 łyżkę mąki.
Z ciasta uformować kulę i przełożyć do jakieś innej, czystej, dużej i wysmarowanej lekko olejem miski. Przykryć od góry czystym kuchennym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia. Ciasto powinno podwoić swoją objętość. Zajmuje to zwykle jakieś 40 - 60 minut.

Gdy ciasto drożdżowe wyrośnie, wyjąć je z miski i podzielić najlepiej ostrym dużym nożem na 16 części. Każdą częścią rozpłaszczyć na kształt małego placa. Placki te poukładać na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia.

Teraz wmieszać do przygotowanego wcześniej budyniu śmietanę.
Na każdy drożdżowy placek nałożyć z 1 lub 2 łyżki masy budyniowej (brzegi placków zostawić wolne). Na wierzchu poukładać morele i wreszcie na koniec posypkę.


Piec w piekarniku nagrzanym do 180°C (termoobieg, piekarnik bez termoobiegu 200°C) przez ok. 20 - 25 minut (w zależności od piekarnika), aż ciasto nabierze ładnego złoto - brązowego koloru.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Można go kupić w każdej budce z azjatyckim jedzeniem. No ale po co, skoro równie dobrze można samemu przygotować go w domu. Ja zwykle robię od razu w ilościach hurtowych, bo jak się ma w domu 3 facetów, a każdy z nich z wilczym apetytem, to w zasadzie wszystko przygotowuje się w ilościach hurtowych.
Tak czy siak jest to nasz pomysł na obiad. Tanio, szybko i smacznie.


SKŁADNIKI:
(wszystkie składniki w ilościach na oko, wcale nie trzeba się tu trzymać jakiś ustalonych proporcji)

* ok. 350 - 400 g azjatyckiego makaronu jajecznego (Mie- Nudeln)
* 2 - 3 cebule
* kilka marchewek
* 1 - 2 spore garście świeżych kiełków fasolki mung ewentualnie sojowych
(jeśli nie macie dostępu do takich kiełków można w zamian dać z 2 garście poszatkowanej białej kapusty - też będzie dobrze smakować
* ok. 400 g piersi drobiowych
* ok. 80 - 100 ml sosu sojowego
* olej do smażenia

Mięso pokroić na małe kawałeczki, cebulę w piórka. Marchewkę najlepiej zetrzeć na tarce o grubych oczkach, albo pokroić w cienkie słupki.
W woku albo w dużym garnku, albo w głębokiej patelni rozgrzać olej, wrzucić na to mięso i chwilę podsmażyć. Dorzucić do tego cebulę, wlać odrobinę sosu sojowego i smażyć jeszcze kilka minut. Następnie dodać marchewkę i kiełki, znowu wlać nieco sosu sojowego i zwnou nieco podsmażyć. Wszystko co jakiś czas podlewać sosem sojowym i mieszać by nam się nie przypaliło.

W międzyczasie ugotować makaron. Gdy będzie gotowy, odcedzić go, dobrze wymieszać z resztą i ewentualnie jeszcze całość odrobinę przesmażyć.
  • awatar Bafka: @Paola_Jola: No u nas sa w kazdym azjatyckim sklepie.
  • awatar Paola_Jola: Lubię takie dania na szybko. A gdzie kupiłaś ten makaron?
  • awatar Bafka: @Crazy Girl: Wez wiec zwykly, tylko nie za gruby. I na pewno tez bedzie dobre.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Ciasto wygląda jak sernik. Smakuje jak sernik. I to w dodatku sernik niezwykle delikatny, o puszystej konsystencji. Prawdziwe delicje. Jednak nie ma w nim ani grama sera. Bo tak naprawdę robi się go na bazie jogurtu greckiego. Powinno się zatem chyba nazywać jogurtowiec, ale jako że smakiem przypomina właśnie sernik a nie typowe jogurtowce, więc nazywamy je sernikiem bez sera.

Przepis dostałam od mojej koleżanki Alicji. Polecam wam go serdecznie, bowiem ciacho jest naprawdę proste w przygotowaniu i po prostu zawsze się udaje.
No i przede wszystkim jest przepyszne, zwłaszcza jeśli przygotujemy go dzień prędzej i przez noc schłodzimy w lodówce.


SKŁADNIKI:
(na tortownicę o średnicy 26 cm, lub formę kwadratową 25 x 25 cm)

* 5 - 6 jajek (w zależności od ich wielkości)
* 1 budyń waniliowy lub 1 opakowanie wspomagacza do serników (Käsekuchen Hilfe)
* 160 g ( 8 łyżek) cukru
* 1 kg greckiego lub tureckiego jogurtu
* pół szklanki oleju
* szczypta soli
* biszkopty do wyłożenia blaszki

Piekarnik nagrzać do 150°C.

Blaszkę wyłożyć biszkoptami.
Rozbić jajka oddzielając żółtka od białek.
W dużej misce utrzeć żółtka z cukrem na puszystą masę. Następnie wmiksować olej, proszek budyniowy lub Käsekuchen Hilfe oraz jogurt.
Osobno ubić na sztywną pianę białka z dodatkiem szczypty soli.
Pianę z białek deliatnie wmieszać do masy jogurtowej.

Tak powstałą masę wyłożyć deliatnie do tortownicy z biszkoptami.

Ciasto włożyć do nagrzanego piekarnika i piec jakieś 80 minut.
Po pierwszych 15 - 20 minutach najlepiej przykryć ciasto arkuszem papieru do pieczenia aby nam się za bardzo nie spiekło od góry.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zrobiłam je już jakiś czas temu, ale dopiero teraz naklikałam im foty.

(104) sowa

(105) zebra

(106) tancerka

(107) piórko

No i to by było na tyle.
Niniejszym moją tworczość zakładkową na razie odkładam na nieokreślone kiedyś.
  • awatar Ajsi: śliczne, jak zwykle :)
  • awatar Bafka: @ptasiowa: Bo poki co wiele ich jeszcze mam w domu, a zanim sie upynnia te co mam, to pewnie najdzie mnie wena na tworzenie calkiem czegos innego.
  • awatar ptasiowa: Z sową i dama cudowne! A dlaczego koniec?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zrobiłam znów kilka zakładek.

(100) żółwik 1
(101) żółwik 2

(102) żabka

(103) kobra
 

 
Chłopaki mi się pochorowali. Ogólnie i ja najchętniej wskoczyłabym pod kołderkę do łóżka, bo tak jakoś ciągle mi zimno. Zamiast tego zrobiłam znowu kilka nowych zakładek.

Smoki

smok 1 (96)

smok 2 (97)

Indianin (98)


wilk (99)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Co tworzę jak muszę odpocząć od głupich książek? Ano to:

Słonie

(92) słonik 1

(93) słonik 2


Flakony

(94) flakonik 1

(95) flakonik 2
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Przepis znalazłam w jakieś niemieckiej gazecie, którą przyniósł do domu Kapsel. Jest nieco inny niż te, z których do tej pory korzystałam, z dodatkiem wody mineralnej i mleka. No, musiałam go wypróbować. Gofry zaraz po upieczeniu są jeszcze miękkie, a chwilę potem robią się chrupiące. I są po prostu pyszne.


SKŁADNIKI (na ok. 12 okrągłych lub 20 prostokątnych gofrów):

* 6 jajek
* 250 g masła
* 150 g cukru
* 4 łyżki cukru waniliowego
* szczypta soli
* 500 g mąki
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* 500 ml mleka
* 250 ml wody mineralnej

dodatkowo:
* cukier puder do posypania

Rozbić jajka odzielając żółtka od białek. Do białek dodać szczyptę soli i ubić je mikserem na sztywną pianę. W innej, dużej misce zmiksować na puszystą masę masło z cukrem, cukrem waniliowym i żółtkami. Stopniowo wmiksować wymieszaną z proszkiem do pieczenia mąkę oraz mleko. Następnie wodę mineralną. A wreszcie na koniec wmieszać delikatnie ubitą wcześniej pianę z białek.

Na rozgrzaną gofrownicę nakładać po 2 - 3 łyżki ciasta i upiec gofry.
Najlepiej smakują oprószone cukrem pudrem lub z dodatkiem owoców.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Życzę wam wszytkim zdrowych, pełnych ciepła, spokoju i radości Świąt Bożego Narodzenia. I nie tylko z okazji świąt, ale w ogóle życzę wam dużo zrozumienia od ludzi i dla nich, wewnętrznej radości jaką mają wszystkie dzieci - te duze również. I byście nie martwili się o dzień jutrzejszy, ale cieszyli każdą chwilą ufając Życiu, iż obdarzy was tym, co dla was najbardziej właściwe.
Życzę wam prostych, miłych chwil spędzonych u boku tych, których kochacie, by były one jak najczęstsze. Życzę Wam tego wszystkiego co raduje Wasze serce i trochę magii, by nie tylko z okazji świąt gościła w Waszych domach, ale na codzień dodawała Waszemu życiu barw.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Pomysł na tę sałatkę podsunęła mi Dorota. Sałatka jest wam pewnie znana. Ja robiłam ją pierwszy raz. Według przepisu powinny być chyba płaty śledziowe słone, a nie marynowane w occie, ale u mnie w domu nikt nie znosi solonych śledzi (nawet jeśli się najpierw je odpowiednio wymoczy, by takie słone nie były), zatem użyłam tych marynowanych w occie.
Sałatka jest wyjątkowo niefotegeniczna, taka z serii "lepiej smakuje niż wygląda". Smakuje za to naprawdę dobrze.


SKŁADNIKI (na ok. 13 - 15 sztuk):

* dwa słoiki płatów śledziowych (po odcedzeniu miałam tych płatów 400g)
* 2 duże pory (jasna część)
* 2 - 3 jabłka
* 2 łyżki majonezu
* sól, pieprz


Jeśli użyjecie śledzi solonych, należy je najpierw wymoczyć w wodzie, żeby nie były takie słone. Jeśli tak jak ja użycie marynowanych w occie, to tę czynność można sobie darować.

Por pokroić w drobno, wrzucic do miski, posolić i nieco ugnieść pięścią lub też odstawić go na jakieś pół godziny i dopiero potem dokończyc robienie sałatki. Jabłka obrać i pokroić w kostkę lub zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Dorzucić do pora.
Śledzie pokroic na małe kawałki i również wrzucic do miski.
Wszystko posolić i popieprzyć, dodać majonez i dobrze wymieszać. Gotowe.

Do sałatki można dodać też jajka, wtedy sałatka jest nawet trochę lepsza w smaku.